Fryderyk
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
-
kasia z gdyni
- Posty: 492
- Rejestracja: 30 cze 2009, 16:34
- Kontakt:
- basienka
- Hodowca
- Posty: 128
- Rejestracja: 17 cze 2009, 20:51
- Kontakt:
- Kamiko
- Hodowca
- Posty: 3390
- Rejestracja: 19 gru 2008, 12:29
- Hodowla: Mazuria*PL
- Płeć: kobieta
- Skąd: Dobra Wola k/Nasielska
- Kontakt:
- gosiaczek8807
- Posty: 732
- Rejestracja: 09 lis 2009, 00:42
Dziękujemy za serdecznie przywitanie!
Fryderyk ma już ponad 14 tygodni, w sobotę ważył 2,37 kg.
Odkąd włączyli centralne zaczął dużo pić, jedna miseczka na dzień, nieduża co prawda, ale jednak i pojawiły się małe problemy kuwetowe, kupka cztery razy dziennie i to dość rzadka, już mieliśmy iść do weterynarza, ale wyczytałam w Internecie że może pomóc ryż, więc dodałam mu trochę do obiadku wczoraj i przedwczoraj, pomogło, jest już prawie dobrze. Choć zastanawiam się co było tego przyczyną, od jutra nie podaję ryżu, jeśli problemy wrócą, to biegniemy do weterynarza. Poza tym wszystko jest w jak najlepszym porządku, jest bardzo aktywny, radosny itd.
Zapomniałam, jest jeszcze jeden problem, ale z tym da się żyć, tzn. mimo mojej cierpliwości bardzo opornie idzie chodzenie na smyczy
Już zakładam mu czasem w domu same szeleczki, ale czai się wtedy z brzuchem przy ziemi.

Fryderyk ma już ponad 14 tygodni, w sobotę ważył 2,37 kg.
Odkąd włączyli centralne zaczął dużo pić, jedna miseczka na dzień, nieduża co prawda, ale jednak i pojawiły się małe problemy kuwetowe, kupka cztery razy dziennie i to dość rzadka, już mieliśmy iść do weterynarza, ale wyczytałam w Internecie że może pomóc ryż, więc dodałam mu trochę do obiadku wczoraj i przedwczoraj, pomogło, jest już prawie dobrze. Choć zastanawiam się co było tego przyczyną, od jutra nie podaję ryżu, jeśli problemy wrócą, to biegniemy do weterynarza. Poza tym wszystko jest w jak najlepszym porządku, jest bardzo aktywny, radosny itd.
Zapomniałam, jest jeszcze jeden problem, ale z tym da się żyć, tzn. mimo mojej cierpliwości bardzo opornie idzie chodzenie na smyczy

- mimbla
- Posty: 2179
- Rejestracja: 02 paź 2009, 14:17
- Kontakt:
To i tak dobrze. Ja zakładam same szelki [chcę przywyczaić Ozziego do nich, żeby mógł w samochodzie siedzieć poza transporterkiem- przypięty do pasów] i kot od razu kładzie się na boku i udaje martwego...gosiaczek8807 pisze: Zapomniałam, jest jeszcze jeden problem, ale z tym da się żyć, tzn. mimo mojej cierpliwości bardzo opornie idzie chodzenie na smyczyJuż zakładam mu czasem w domu same szeleczki, ale czai się wtedy z brzuchem przy ziemi.
Także też czekam na jakieś podpowiedzi.
A co do biegunek, to trzeba uważać- koty bardzo szybko się odwadniają. Jeśli nie było zmiany w rodzaju podawanego jedzenia, to lepiej się skonsultować z wetem. A może to mleko? Jeśli dostaje je do picia, to dobrze jest odstawić, może pomoże
Sama nie trawię mleka i doskonale rozumiem, że nie każdemu służy <roll>
- gosiaczek8807
- Posty: 732
- Rejestracja: 09 lis 2009, 00:42
- bajewka
- Hodowca
- Posty: 689
- Rejestracja: 23 lis 2008, 22:22
- Hodowla: Bajbri*Pl
- Płeć: i
- Skąd: Zielona Góra
- Kontakt:
- gosiaczek8807
- Posty: 732
- Rejestracja: 09 lis 2009, 00:42
Mam problem.
Mój kociak jest bardzo grzeczny, nigdy nas nie podrapał, do dziś.
A wszystko przez psa, który dość niespodziewanie wkroczył na kocie terytorium. Fryderyk tak się zestresował, że nie pozwolił się chwycić, przy okazji okropnie podrapał moją mamę.
Nie ukrywam, że zależy mi na tym by tolerował psy, ale po dzisiejszej reakcji kompletnie nie wiem jak się za to oswajanie zabrać.
Już kilka dni temu mijaliśmy innego, małego psa na klatce schodowej i było prychnięcie.
W hodowli nie miał kontaktu z psami, ale nie ma jeszcze czterech miesięcy i dlatego mam nadzieję że może można go jakoś przekonać do szczekających czterech łap.
Pomóżcie!
Mój kociak jest bardzo grzeczny, nigdy nas nie podrapał, do dziś.
A wszystko przez psa, który dość niespodziewanie wkroczył na kocie terytorium. Fryderyk tak się zestresował, że nie pozwolił się chwycić, przy okazji okropnie podrapał moją mamę.
Nie ukrywam, że zależy mi na tym by tolerował psy, ale po dzisiejszej reakcji kompletnie nie wiem jak się za to oswajanie zabrać.
Już kilka dni temu mijaliśmy innego, małego psa na klatce schodowej i było prychnięcie.
W hodowli nie miał kontaktu z psami, ale nie ma jeszcze czterech miesięcy i dlatego mam nadzieję że może można go jakoś przekonać do szczekających czterech łap.
Pomóżcie!