Domia Arget Bri*Pl i D*Szmaragdowa Igła Quamar vel Karmelek
- Ada
- Posty: 995
- Rejestracja: 27 paź 2011, 23:19
- Płeć: kobieta
- Skąd: Polska
- całkowicie rozumiem twój niepokój, ja niby taka doświadczona, sterylizowałam już trzy kotki i jednego kocurka a kiedy przed paroma dniami wiozłam Vitka na zabieg to serce miałm w gardzle i nie spałam potem cała noc,,,już tak chyba jest, że czujemy się tak jakos niekomfortowo, niby wiemy, że to dla dobra naszych zwierząt, ale gdzieś tam, w środku boli...
- Zafira, trzymam kciuki za zabieg, <ok> głeboko wierzę, że i piękna Domisia i Ty dobrze zniesiecie wszystko, ukochaj ode mnie koteczkę

- Zafira, trzymam kciuki za zabieg, <ok> głeboko wierzę, że i piękna Domisia i Ty dobrze zniesiecie wszystko, ukochaj ode mnie koteczkę
- Dracanka
- Posty: 2057
- Rejestracja: 26 kwie 2010, 00:20
- Zafira
- Posty: 374
- Rejestracja: 04 wrz 2010, 17:43
Dziekuje bardzo za słowa pocieszenia i kciuki za Domisię. Proszę nieustanne wsparcie bo godzina " zero" już niebawem.
Ja wpiatek nie bedę sie nadawać do niczego. Domię na zabieg odwiezie mąż, ja sobie nie potrafię wyobrazić tego jak ją na wpół uspioną oddaję i zostawiam wsród obcych ludzi. Przeżyłam traumę z Nutą, tym razem to ponad moje siły. Chyba w tym czasie ... własnie co można zrobić w czasie trawania zabiegu żeby nie oszaleć ?
Ja wpiatek nie bedę sie nadawać do niczego. Domię na zabieg odwiezie mąż, ja sobie nie potrafię wyobrazić tego jak ją na wpół uspioną oddaję i zostawiam wsród obcych ludzi. Przeżyłam traumę z Nutą, tym razem to ponad moje siły. Chyba w tym czasie ... własnie co można zrobić w czasie trawania zabiegu żeby nie oszaleć ?
- kosanna
- Posty: 1050
- Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37
Nie mogę Ci niestety nic doradzić, bo ten koszmar dopiero przede mną, ale doskonale rozumiem co przeżywasz i bardzoooo mocno trzymam kciuki, żeby zabieg był bezbolesny, a kicia zniosła go bezproblemowo.
Wiem, że marne to pocieszenie, ale każdy odpowiedzialny właściciel kota musi przez to przejść. Taka "karma" kociarzy. Pewnie po coś to doświadczenie jest w życiu potrzebne - ja narazie zapieram się rękoma i nogami, chyba jeszcze bardziej niż moja kotka! Ale jest to nieuniknione, chyba że zastrzyki. <serce> <serce> <serce> Dużo głasków!
Ps. Jedna rzecz mnie zastanawia. Wszyscy odradzają zastrzyki hormonalen ze względu na powikłania (ropomacicze, guzy sutka itd), ale przecież my kobiety stosujemy antykoncepcje hormalną i jakoś nikt nas przed nią nie ostrzega. Nie każą nam przecież usuwać jajników i macicy! Bardzo mnie ciekawi ta niekonsekwecja. Sorry za off topic! <offtopic>
Wiem, że marne to pocieszenie, ale każdy odpowiedzialny właściciel kota musi przez to przejść. Taka "karma" kociarzy. Pewnie po coś to doświadczenie jest w życiu potrzebne - ja narazie zapieram się rękoma i nogami, chyba jeszcze bardziej niż moja kotka! Ale jest to nieuniknione, chyba że zastrzyki. <serce> <serce> <serce> Dużo głasków!
Ps. Jedna rzecz mnie zastanawia. Wszyscy odradzają zastrzyki hormonalen ze względu na powikłania (ropomacicze, guzy sutka itd), ale przecież my kobiety stosujemy antykoncepcje hormalną i jakoś nikt nas przed nią nie ostrzega. Nie każą nam przecież usuwać jajników i macicy! Bardzo mnie ciekawi ta niekonsekwecja. Sorry za off topic! <offtopic>
- Ania_83
- Posty: 1415
- Rejestracja: 27 lis 2011, 20:15
-
kotku
- Posty: 4225
- Rejestracja: 26 lip 2011, 20:51
Wiesz co.. ja niedawno kastrowałam mojego Tośka i tak jak dziewczyny doskonale wiem co czujesz. Myślałam, że przejdę to całkowicie bezboleśnie - ale to nieprawda. Jak go zostawiałam rano u weta, takiego już lekko trzepniętego zastrzykiem, bidusia maleńkiego to serce mi się kroiło. Na szczęście szłam do pracy, a zaraz po niej go odbierałam.
Taki był bezradny, nietomek taki. Na szczęście już drugiego dnia o niczym nie pamiętał. Ani on, ani ja. I trzymam kciuki żeby u Was było podobnie, choć z kotkami to trwa nieco dłużej.
Będzie dobrze, zobaczysz

Taki był bezradny, nietomek taki. Na szczęście już drugiego dnia o niczym nie pamiętał. Ani on, ani ja. I trzymam kciuki żeby u Was było podobnie, choć z kotkami to trwa nieco dłużej.
Będzie dobrze, zobaczysz
- Zafira
- Posty: 374
- Rejestracja: 04 wrz 2010, 17:43
Kilkanascie lat temu kastrowałam kocura i to był tylko lekki szok. Chyba zabieg Nuty mnie tak przestraszył. Owszem było wszystko w porządku ale do dzisiaj pamietam jak kot po podaniu środka uspokajaącego mieknie mi w rekach, oczy mu sie rozszerzają...przestaje kontaktować. I muszę ją zostawić w tym obcym miejscu.No i potem te nerwowe godziny czekania kiedy nie wiem gdzie byłam i co robiłam ( chyba łaziłam po pobliskich sklepach ) a potem ten strach, kiedy kocinka leży godzinami taka słaba, zimna...Nie wiem czy to normalne ale Nuta była tak chłodna, że ją dogrzewałam termoforem...
Tak to już pojutrze
Tak to już pojutrze
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
