Jaskier pisze: ↑11 kwie 2018, 23:30
Dorszka pisze: ↑11 kwie 2018, 23:20
Lekarzowi trzeba powiedzieć, że mocz ma być wysłany do laboratorium, i ma być zrobione pełne badanie z osadem
Zanim pojawiłem się u weta z kotem, rozmawiałem z jakąś pracownicą i powiedziałem że chcę jak najbardziej rozszerzone badanie moczu, na wszystko co jest tylko możliwe i odpowiedziała mi, że zajmie to pół godziny.
Coś, co ma zająć pół godziny, na pewno nie zostanie wysłane do labu. Proszę powiedzieć, że nie chce Pan badania na miejscu, a w laboratorium.
Tai wydruk jak paragon to maszynka na miejscu w gabinecie - gdyby jej zaufać, to bardzo dużo leukocytów (ale ile w polu widzenia?) nie ma nic na temat bakterii (a przy takiej ilości leukocytów należałoby się ich spodziewać), nie ma nic na temat osadu, a przy takim pH + prawdopodobnie bakterie, bo dużo leukocytów, plus mniejsze kluki w kuwecie należałoby się spodziewać struwitów, ciężar właściwy też niski - ale niczemu z takiego wydruku bym nie zaufała. Jestem przeciwna nakłuwaniu kota i pobieraniu moczu z pęcherza, to należy robić tylko w sytuacjach wyjątkowych, jest to ogromny stres, zawsze ryzyko wprowadzenia czegoś, cała ludzkość polega na badaniach moczu zrobionych w sposób tradycyjny, sikając do kubeczka, a ewentualne zanieczyszczenie bakteriologiczne (które u nas przecież tez ma miejsce) nie jest tak wielkie, żeby zafałszować wynik, bo ilość ewentualnych bakterii porównuje się z innymi parametrami. Jeśli mocz jest dobry, nie wychodzą z niego posiewy, chociaż złapany został "na chochelkę". Ale to jak z badaniem krwi, żeby móc wyciągnąć jakieś wnioski, trzeba mieć dużo splecionych ze sobą danych.
Na pewno trzeba powtórzyć badanie, bo w zestawieniu mniejszym sikaniem te wszystkie niby niepewne i niewiarygodne dane trzeba jednak sprawdzić.