Odzyskałam dostęp do internetu <mrgreen> , a oto nasza chudzinka już w całkiem dobrej kondycji...

Po sterylce początki były ciężkie szczególnie dla Yogusia, nie mógł się chłopak odnaleźć. Strasznie warczał na Carmelkę, mimo że początkowo nie nosiła kaftanika to jednak zapach weterynarza bardzo go stresował, a jak już przyzwyczaił się do jej zapachu to zaczął się problem z brzuszkiem i Carmelka zaczęła nosić kaftanik i znowu biedny Yoguś na nią warczał. Szybciej Carmelka się do ciuszka przyzwyczaiła niż Yoguś. Niby weterynarz twierdził, że po sterylce kotka nie potrzebuje kaftanika, ale powiem wam, że w naszym przypadku dopiero po tej "przepuklinowej" wizycie u weta kiedy postanowiliśmy ubrać ją w kaftanik na kilka dni Carmelka się wyciszyła, przestała biegać, skakać, niewiele chodziła i dużo spała. Było widać że nie czuje się najlepiej w tym wdzianku, ale mam wrażenie że tych kilka dni spokoju spowodowało że brzuszek spokojnie zaczął się goić. A teraz biega sobie czorcik w kaftaniku i zupełnie jej to w niczym nie przeszkadza (mało tego mam wrażenie że Carmelka czuje się w tym kostiumie jak Superman, bo zaczęła zdobywać takie przestrzenie w naszym domu że podejrzewam że nauczyła się latać <mrgreen>

oj lubią się te moje koty <mrgreen> ja to mam szczęście <zakochana>

Carmelcia w objęciach swojego najkochańszego pana (TŻet uważa, że ona tak się przytula tylko do niego, nie będę go wyprowadzała z błędu <lol> ale przytulaśna jest strasznie <zakochana> )

Yoguś niechętnie pozuje do fotek, a tutaj akurat poluje na sikorki <mrgreen> przez te wszystkie ptaki: kawki, sroki i sikory które przylatywały przez całą zimę do nas, Yoguś się teraz boi wychodzić na balkon <lol>

Ale za to z robieniem zdjęć Carmelce nie ma żadnego problemu <mrgreen> Jak to baba z każdej strony chętnie się pokaże
Szopi pisze:R & J pisze:Witam.Mam pytanie.Prosze mi powiedziec jak panstwo poradzili sobie z całym tym zabiegiem? Masakra jakas my mamy zabieg jutro a ja cała w nerwach.boję sie o to małe nasze futerko

Wszystko będzie dobrze, już piszę maila.
Pewnie już Szopi wszystko napisała :-) trzymam za Was jutro kciuki, oby Carotka szybko doszła do siebie po narkozie

może ubierzcie ją zaraz po zabiegu w kaftanik żeby później nie biegała jak szalona i jakichś szkód sobie nie narobiła jak to było z naszą Carmelką