Tak, ja nie dlatego zapytałam, żeby poddawać w wątpliwość, tylko żeby się upewnić, że nie jeździcie do miejsca, z którym znajoma miała bardzo złe doświadczenia.Anka pisze:Chodzimy do Doroty Godek. Tu miałam najbliżej by z nim iść gdy wszysctło się zaczęło. Stwierdziam ze skoro ona zaczęła leczenie to niech skończy
To naprawdę w ostatniej chwili zadziałaliście. Doba bez sikania, to już często bardzo ciężko. No i lekarz przytomny, kot, o którym zawsze myślę w takich przypadkach, zamiast cewnika dostał standardowe leki rozkurczowe. Ten kot już za tęczowym mostem.
Nerki mają bardzo duży zapas mocy, może okaże się, że nie ucierpiały aż tak bardzo. Jedno jest pewne - jeśli Lucek raz miał taki epizod, trzeba go będzie pilnować, i liczyć kulki w kuwecie.
Dobrze, że Lucek lepiej już się czuje, głaski dla kotunia
