To i ja ponudzę bo mam chyba odmienny problem z moją dziewczyną Panem Kotem niż Dracanka z Dantym.
Dziewczyna 4 września osiągnie swoje 4miesiące,a na dzień dzisiejszy waży już okrąglutkie 2kg,w dolnej części brzuszka zrobiła jej się fałdka,która przy chodzeniu nieładnie dynda między tylnymi łapkami.Suchą miała dostępną cały czas,mokre 1x dziennie po pół saszetki no i woda.
Jej pomiar wagi w 9tyg. życia to 0,950kg teraz jest 16tydz. i waży 2kg.Jej średni tygodniowy przyrost to ok. 0,155kg
Wcina wszystko co dostanie-na raty- rusza się też sporo (dzieciaki nie dają jej pospać

)
25-go byłyśmy z tą jej nadmierną wagą u weta i zaleciła nam dietę;
40g-suchego rozdzielone na dwie porcje
30g-surowego mięska
Tylko jak wczoraj dałam jej rano poranną porcję to po godzinie już nic nie było,wróciłam z pracy o 14:00 to dostała mięsko,starczyło go na 30min. ok. 17:00 dostała drugą porcje suchego to też wszamała piorunem.Jak kładłam się spać zaczęła mi pomiaukiwać i domagać się jedzonka-poddałam się dostała jakieś 10 chrupek
Przeszłyśmy od 2tyg. na nową karmę teraz je RC 36 wymieszaną z Bozitą Kitten.
Nie chcę głodzić dziewczyny ale z drugiej strony nie mogę folgować jej apetytowi,w końcu to dla jej dobra.Poradźcie jak przez to przebrnąć.