Dziękuję, Dziewczyny moje miłe <serce>
Bazylek to taki kochany, bardzo głośno mruczący misio o dość małym rozumku, za to Kitka to prawdziwa gwiazdeczka. Od pierwszych dni u nas zaskakiwała nas swoją inteligencją i szybkością uczenia się. No ale jakby nie było to produkt selekcji naturalnej
Chociaż na obronę rozumku Bazylka muszę powiedzieć, że też mnie czasem zadziwia. Na przykład w kwestii wchodzenie na blat w kuchni. To nie jest mile widziane (głównie przez Pana, bo Pańcia... <oops> przymyka oko). Nikt nigdy na koty nie krzyczał, nawet podniesionym głosem nie mówił, nie szturchał, nie popychał, nie strącał ani nic z tych rzeczy, jedyna stosowana "przemoc", to zdejmowanie z blatu ("przemoc" bo wbrew woli delikwenta). Zawsze przy tym mówiłam (spokojnym, wręcz czułym głosem <mrgreen> ale ja nawet psa tak "tresowałam" ku uciesze trenera z psiej szkółki - najważniejsze, że skutecznie!) "nie wolno". Bazyl nigdy jakoś specjalnie się na blat nie pcha, był tam może kilka razy i tyle też stamtąd zdejmowany, a i tak wie, wystarczy, że się na niego spojrzy, to już stamtąd schodzi
Te kilka razy Bazylka to oczywiście na naszych oczach

Bo poza tym to wiem, że wchodzi na blat pod oknem pod naszą nieobecność

Żeby sobie przez okno popatrzeć (na sąsiedzkie koty najczęściej, które często przesiadują na naszym parapecie kuchennym).