<oops>
nie jestem samolub...

tak mi czas ucieka, że z niczym się nie wyrabiam i wszędzie we wszystkim mam zaległości.
Gato miewa się dobrze (Lunka zresztą również). W życiu kotów wieje nudą i bardzo mnie to cieszy. Niech wieje jak najdłużej :-) Dni płyną w ustalonym rytmie. Najważniejsze punkty dnia to śniadanko, bo dostają mięsko, później nieograniczony czas wolny <diabeł> który mija na wyglądaniu przez balkon, spaniu, ganiankach, podjadaniu chrupek, popijaniu wody, spaniu, dopominaniu się o mizianki... i tak do obiado-kolacji, kiedy znowu coś mokrego na talerzyk ląduje.
Trochę czasu trwało, zanim Gato odważył się siedzieć tak blisko siatki. Teraz to jego ulubiona miejscówka.
Znowu przyuczam Gatona do suchej karmy, on jest naprawdę niesamowity z tym swoim "resetem". Zmiana karmy jest równoznaczna z zaprzestaniem jedzenia suchego, a wiem, że lubi tę karmę co ma teraz bo już ją wcześniej chrupał ze smakiem. Z ręki wcina bez problemu, z miski nie chce <roll> nie szkodzi, wiem, że przypomni sobie jak to jest być samodzielnym <lol>
Jako że RC rozczarował mnie gigantycznie zmieniając cichcem skład karm, szukam jakiejś innej karmy. Jest to kurcze problem, bo niby tyle tego jest na rynku, ale to co odpowiada mi, nie odpowiada kotom. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, czas pokaże, ale zdecydowałam się na PoN-a, wersję z ryżem. Podaję kotom dodatkowo UrinoDol w tabletkach. No zobaczymy... zaklinałam się, że nie wrócę do PoN, bo wyniki moczu miały koty fatalne, ale może jadły jej za dużo, stres też był, bo szykowaliśmy do przeprowadzki. W każdym razie za tydzień zrobię im badania moczu i zobaczymy jak to wygląda. Ostatnie wyniki były bardzo dobre, jest to jakiś punkt wyjścia dla mnie.
Chciałabym bardzo, żeby było ok.
No to tyle u nas :-)