Ale odszukałam i wycieram z pajęczyn :-)
Dużo u nas ostatnio smutków. Już prawie dwa tygodnie mijają od pogrzebu taty mojego kochanego Arka. Nagłe i definitywne rozstanie z tak bliskim człowiekiem to wielka zmiana w życiu, której w dodatku nikt z nas sobie nie życzył.
Wiele więc, spraw istotnych na co dzień, ważność swą potraciło i zostało odsuniętych na "kiedy indziej". Dlatego też nie zrobiłam jeszcze Luniakowi kontrolnych badań, dopiero w przyszłym tygodniu ogarnę ten temat.
Lunia wygląda na zdrowiutką :-) apetyt dopisuje, humorek jak zawsze histeryczny <lol> więc śmiem twierdzić, że wszystko jest w najlepszym porządku.
Z Gatonem dogadują się przyzwoicie, choć z całą pewnością Luna za nim nie przepada. Ale to taki typ niedotykalski, wiec Gaton nie może liczyć na wzajemne mycie futerka, czy spanie futro w futro. Rozbrykanie Gatona przyjmuje, jak to Dorszka ładnie opisała w jednym z postów, bardzo serio. Szybko ganianki odczytuje jako zagrożenie i się naburmusza na kolegę. Odwracam ich uwagę wtedy, bo jak mi się dziewczyna rozkręca, to zabiera się do bitki, a Gaton większy już od niej sporo i w kaszę też sobie dmuchać nie daje.
Zdjęcie jak zawsze, jedno <lol> ale mam nadzieję, że się Wam spodoba :-)
[center]
[/center]Może uda mi się jeszcze odgrzebać zdjęcie, które zrobiłam ostatnio jak jaśnie Państwo siedzieli na kanapie. Widać jaki Gaton już wielki chłop... i jaki nadal bardzo chudy! Pomimo przekroczenia wagi 6kg <lol> Ale żeby nie było, Luna do kruchych kobietek nie należy <diabeł> i waży równo 5,3kg


