Dzień doberek szanownie zgromadzonym
łaskawie bardzo prosimy o wybaczenie, lecz tak piękna pogoda nam dopisywała, humorki brały górę i praktycznie wracaliśmy do domu jedynie zjeść i spać... poza tym ganiamy w poszukiwaniu samochodu, bo mam ostre parcie na Golf. W sumie to pogoda dalej ładna, ale jakoś już nam zbrzydło <mrgreen>
Miduśka rośnie jak na drożdżach, byłyśmy sobie ostatnio nawet na szczepieniu, czyszczeniu uszu, obcięciu pazurków (pancia się troszkę naumiała podczas wizyty <zakochana> ) no i następnie się zaczęło........... Midusia walnęła na mnie focha. Nawet Sheba nie pomogła

odwracała się ode mnie i nie dawała się miziać przez dobre 2 dni. <kciukwdół> na szczęście łaskawie stwierdziła, że focha chyba starczy i przywróciła mnie do łask..
je, pije, rośnie, daje się na łapeczki brać, można ją miziać, tulić, całować (oczywiście na tyle ile pozwoli, bo jak ma dośc delikatnie odpycha mnie łapką

) bawi się, biega, skacze, szaleje, śpi gdzie jej się podoba
a najlepsze jest to że futerko na paluszkach zrobiło jej się białe <shock>
zaraz wygrzebię jakieś fotencje