Halo, halo. Jest tu kto? To ja, Tosiek! Pssst. Widzicie mnie? Tu jestem, w mojej najnowszej kryjówce operacyjnej. Wyłączyłem świecenie w oczach żeby pozostać całkowicie niezauważonym.
Muszę się ostatnio ukrywać, bo w naszym domu pojawiło się coś dziwnego <shock> Obstawiam, że to jakiś kosmita... tak jak ja ma cztery łapy i ogon, ale mówię Wam jest jakiś dziwny. Zamiast uszu ma wielkie radary a oczy.. oczy ma takie świdrujące, że wszystko wypatrzą. Wszystko! A już mnie to znajdzie dosłownie wszędzie. I co najgorsze <strach> dobiera się do mojej wołowiny! A skąd wiem, że to kosmita? To proste. On normalnie nic nie wie o tym jak to jest być kotem. Nic. Chodzi za mną i podkrada moje sposoby na życie. Sami zobaczcie.
Ściąga ode mnie jak ma spać
Jak mnie obok nie ma, to układa się jak nie z tej ziemi! Oto dowody:
A kiedyś, gdy sobie miło spędzałem słoneczne popołudnie...
... to kosmita przyszedł i się okazało, że on w ogóle nie czai co to jest i do czego służy koci ogon!
Zresztą codziennie dokładnie mu się przyglądam z mojej "nibynicmnienieobchodzi" miejscówki
Przyglądam mu się niby zwyczajnie... ale wnikliwy obserwator zauważy odpowiednio nastawione radary i zwróconą ku górze antenkę, która odbiera sygnały... i ten mój przenikliwy wzrok.
Kosmitę chyba zaniepokoiły moje zdolności bo też bacznie mi się przyglądał.
A potem próbował odgryźć mi jeden radar, co jest kolejnym dowodem, że mamy w domu kosmicznego szpiega!
Także jak widzicie ciągle muszę być na posterunku. Codziennie sprawdzam czy nie zamontował sobie pluskiew (to takie słowo oznaczające podsłuch) więc dokładnie wylizuję mu futro. A żeby wiedział, że moja czujność nie śpi, o 4 lub 5 rano włączam syrenę, robię raban i uzyskuję dostęp do sypialni. Tam sprawdzam czy konsystencja nosa mojej pańci i giętkość jej mostka się nie zmieniła na skutek oddziaływań tego małego obiboka. Niech wie, że ja, Tosiek, znam ten teren od podszewki i nie pozwolę sobie w kaszę dmuchać!
... ...
P.S. Ale wiecie co? W sumie mógłby już zostać na zawsze... <serce>