Strona 127 z 1986
: 19 sie 2012, 17:30
autor: margita
ja tam mam chłodny parter i do garażu sofy wstawiać nie muszę ... <lol>
: 19 sie 2012, 17:30
autor: Miss_Monroe
Moja koleżanka moczy ręcznik i kładzie np. w łazience na podłodze i jej kot się na tym w upały wyleguje, a później chodzi taki rozczochraniec z posklejaną od wody sierścią <lol>
: 19 sie 2012, 17:32
autor: asiak
U nas też zrobiło się ciepło, ale 40 stopni bym chyba nie wytrzymała. No chyba, że w garażu <lol>
: 19 sie 2012, 17:32
autor: margita
Miss_Monroe pisze:Moja koleżanka moczy ręcznik i kładzie np. w łazience na podłodze i jej kot się na tym w upały wyleguje, a później chodzi taki rozczochraniec z posklejaną od wody sierścią <lol>
ja mam rozczochrańca normalnie bez moczenia ... <mrgreen>
: 19 sie 2012, 17:35
autor: yamaha
40 to jest na dworze, w cieniu (w sloncu wole nie sprawdzac <strach> )
W domu na gorze jest 29, na dole jakies 25 (nie mam termometru na dole).
Tyle bylo siedzenia w garazu mojego kota (jest juz z powrotem na gorze).
I jakby zeby na przekor temu, co napisalam, zasiadla najspokojniej zajadac chrupki... <lol>
Aha ! Puszeczke z cielecina Missy w czwartek zjadla <zakochana> (kurczak zdecydowanie nie wchodzi....)
Dziekuje, Sheba

: 19 sie 2012, 17:39
autor: Agnieszka7714
Masakra jakaś z tym upałem. Ja to bym tyłka z miski z wodą nie wyciągała. Bidulka Misi nie dość, że tyle futra to jeszcze długie.

. Jak nie masz fotek Misi to wklejaj wspomnienia z wakacji. <mrgreen>
: 19 sie 2012, 17:43
autor: yamaha
No najgorzej ze tych wakacyjnych tez specjalnie nie ma....
Wakacje byly fajne, zaczelismy od soboty na super basenie, takim ze zjezdzalnia, "pradem" wodnym, jaccuzi....
Potem, w niedziele, splyw kajakowy po Loarze - bylo REWELACYJNIE (nawet ja, z moimi BARDZO wysportowanymi ramionami

, dalam rade <tańczy> )
Ale aparat zawsze nie "pod reka" (no na kajak sie balismy brac, wiadomo, szkoda by bylo "utopic").
JA chce jeszcze z tydzien urlooopu

: 19 sie 2012, 17:47
autor: wb_płock
spływ kajakowy.....ehhhh....przypomniałaś mi mój pierwszy i jak na razie jedyny spływ, w zeszłym roku...coś niesamowitego...chyba z 6godzin na wodzie, nie pamiętam dokładnie, ale było SUPER
B.
: 19 sie 2012, 17:52
autor: Szopi
eh, rozumiem co czujesz, u nas też mega gorąco, a ja w dodatku z grypą żołądkową, bądź jelitową (jak kto woli) i z gorączką, masakra!
fajnie, że wróciłaś

: 19 sie 2012, 17:52
autor: yamaha
Ze mnie to strasznie kiepski sportowiec, wiec przyznam szzerze, ze troche sie balam, ze mi ramiona nie wyrobia, a tu - chcac nie chcac, kajak trzeba do bazy oddac, wiec nie ma mozliwosci zatrzymania sie w polowie drogi <lol> No i 8 nas bylo, wiec rytm trzeba trzymac!
Ale jako ze to kajaki podwojne, wiedzialam, ze na moja druga polowe bede mogla w razie problemow liczyc.
A problemow nawet nie bylo - bo splyw "zarzadzilismy" naprawde "wakacyjny" : wiecej dnia spedzilismy chyba na zatrzymywaniu sie na kapiel, wyglupach i podjadaniu slodyczy niz na samym "szuflowaniu"
