byłam dziś niedawno kupic furmi w sklepie zool - tak na próbę, żeby zobaczyć co to jak to i czy koty nie będą zwiewac gdzie pieprz rośnie...
porozmawiałam sobie miło z Panią, a tymczasem przyszła dziewczyna lat około nastu tak powyżej 15, przyszła ona z mamą
wzięły kocięcie ze schroniska
mają już kota w domu a teraz chciały jakiejś biedzie pomóc kociej
tylko ze kociaczek nad ranem przychodzi do łóżka i zaczyna ssać płątek ucha na przykład...
i one są przekonane, że ten kociaczek ma najwyzej dwa tygodnie - i zaprezentowały zdjęcie na aparacie
pocieszyłyśmy je z Panią ekspedientką, że kocięcie NA PEWNO nie ma dwa tyg a co najmniej siedem osiem
rozmowa się potoczyła, opowiedziałam jak mój dobry znajomy znalazł kiedyś kocię, na którym muchy siedziały, zimny był ten kociak i słabo piskał. Znajomy wziął go do domu i wychował - odruch ciumkania nie do zwalczenia tam...
doradziłąm pogrzebanie po internecie, może sprowadzenie Feliway (??) ale to po konsultacji z kimś doświadczonym (zresztą nie podałam nazwy tylko powiedziałam ze są takie kocie feromony)
w każdym razie zdjęcie zaprezentowane wyglądało mniej więcej tak jak moja Ninusia po przywiezieniu do domu (no z tydzień po przywiezieniu, bo pierwszy spędziła pod szafą... a kilka dni na jakikolwiek głośniejszy dźwięk uciekała szybciuteńko)
a teraz - aż się nie chce wierzyć że to ona, jak to kociaki rosną....
strasznie mnie na wspominki wzięło...