Cioteczki, Ciotunie! Ach! <zakochana> <zakochana> <zakochana> Kościowi poczerwieniały policzki z wrażenia, jak mu przeczytałam te wszystkie przemiłe wpisy od Was! Podreperował swoje męskie ego, nadszarpnięte komplementami pod adresem dziewczyn, a z wrażenia jeszcze bujniej puścił mu się szaliczek pod brodą <zakochana> To syberyjczyk, któremu pomyliły się pory roku, mam nadzieję, że nie zwiastuje to nawrotu zimy <roll>
Kościu to taki kochany starszy brat (i wcale nie rywalizuje z siostrami, to ja się tak droczę :-> ) i miałkun-wymuszacz ogródkowy. Koleś powinien zatrudnić się w Operze Bałtyckiej, takie arie potrafi odśpiewywać <mrgreen> Nie takie do kotleta, a najwyższych lotów

I tańczy, i miauczy i barany strzela, ot cyrkowiec <mrgreen>
Dziewczyny śpiewać nie potrafią, ale szybko się uczą. Wiedzą jak niespostrzeżenie czmychnąć pańci między nogami, aby za chwilę zgłębiać tajniki ogródka. Trójki nie ogarniesz, niańki mi trzeba :->
No i Kostek wczoraj...mało co nie zeszłam na zawał przez niego! Zalatana byłam, Nataszkę szykowałam na zieloną szkołę, walizkę pakowałam, truchtałam pomiędzy jednym pokojem, a drugim, urządzałam slalomy od suszarki do łazienki i apiać odwrotnie - no istne szaleństwo! W szaleństwie tym nie odnotowywałam lokalizacji kotów; o tym, że są w domu, najedzone, wybawione, byłam przekonana, ale tylko tyle 8-) Gdzieś w międzyczasie zanurkowałam do wielkiej szafy poszukując ciepłego swetra Nataszki...odliczam, czapki są, chustki są, sweter też gdzieś musi być, więc sięgam wzrokiem dalej, głębiej, bo przecież być MUSI...i tym samym zamarłam dostrzegając wlepione we mnie świecące dwa ślepia, które przenikliwie obserwowały moje poczynania gdzieś z czarnej czeluści szafy <strach> Matko jedyna, mało równowagi nie straciłam, w ostatniej chwili podparłam się ręką, żeby nie spaść na 4 litery, a z kucek od razu się wyprostowałam <hm> Co za horror, już dawno serce mi tak nie kołatało, we własnym domu i przez własnego kota można stracić życie <strach>
<lol> <lol> <lol>
Jeszcze raz wielkie
