ladyhawke pisze:No popatrz, a ja wtachałam na 3-cie piętro karton z zooplusa i zostałam osyczana <mrgreen>
Ja zostałam osyczana przez Puszka, kiedy zobaczył mnie po drugiej stronie okna, za siatką <lol>
Ale co do kształtu sylwetki, to może być prawda, a że Bajzelek jest ostrożny i mało ufny, to rzeczywiście ma też problem ze zmianami kształtu sylwetki

Dziś jest już lepiej, nie ucieka na mój widok, ale patrzy podejrzliwie i nie ma szans, żebym do niego o tych kulach podeszła. On też nie podchodzi, bo przecież kule ciągle mam obok. Wczoraj podawałam kotom Bezo-Pet (aplikuję dopyszczkowo), czyli TŻ musiał przynieść mi każdego. Kitunia już wcześniej uszczęśliwiła mnie drzemką na kolanach, Puszek sam z siebie przychodzi, a Bajzelka mogłam wtedy wyprzytulać pierwszy raz od środy. Za długo jednak go nie trzymałam, bo wiadomo, że w otoczeniu kul i po aplikacji Bezo-Peta, nie był w zbyt miziastym nastroju. Ja normalnie tęsknię za tym kotem
Jeszcze raz dziękuję za życzenia dla Bajzelka i dla mnie

I cieszę się, że się puszkowy nosek podoba <mrgreen>
No więc ja już się wyspałam, wybyczyłam i wyleniłam i teraz to chciałabym iść popracować do ogrodu, a jutro z przyjemnością poszłabym do pracy... A tu nic z tego

No i mówię Wam, jak strasznie dziwnie jest nie zrywać się o 5:30 (nawet w weekend), żeby wyprowadzić psa <mrgreen> Nie zawsze zrywałam się aż tak wcześnie, był okres, że ciut później, ale jednak praktycznie dzień w dzień (bo poza wyjazdami bez psa) od blisko 13 lat...