Re: Tosiek & Morus, czyli dwa diabły pod jednym dachem
: 25 sty 2013, 22:19
No dobra
To teraz się będę tłumaczyć...
Końcówka roku to był dla mnie totalny sajgon. Nie bardzo pamiętam co dokładnie się działo przez ostatnie 2-3 miesiące poza tym, że miałam mnóstwo pracy, studia podyplomowe, obronę, mnóstwo pracy i mnóstwo pracy. Odtajam i dochodzę do siebie
Ale w końcu to nie jest wątek pt.: Zuza tylko Tosiek & Morus!
A u tych dwóch nicponi wszystko bardzo dobrze! Zaprzyjaźnili się już na fest. Tosiek w końcu wrócił do normalności - a trwało to pół roku! Znów przychodzi się przytulać, domaga się głaskania, nie jest taki nafurczony i obrażalski jak jeszcze jakiś czas temu. Urwisy śpią ze sobą, ganiają się ze sobą/ Wyjadają sobie pastę odkłaczającą z dziubków <mrgreen>
Mały podobno rośnie, a duży w końcu nieco schudł bo trzeba przyznać, że była już z niego niezła bambaryła <mrgreen> Ale spokojnie Soniu, do Tamisia było mu jeszcze daleko <gwiżdże>
Acha - nie mamy już jajek. Morus jest po kastracji, ale całkiem już o tym nie pamięta.
Na dowód, że nikogo nie kłamię wrzucam nowe zdjęcia. Robione telefonem więc nie jakieś super hiper,ale co tam!
Ada! Bardzo dziękujemy za piękny dzban! Tosiek nie mógł się od niego oderwać.

Próbujemy grać z kotami ostatnio w gry planszowe... ale jak widać z marnym efektem <lol>

Tu nicponie podczas wspólnej drzemki

A teraz z dzisiejszego poranka - z cyklu MAGICZNE SZTUCZKI
Tu kotek jest:

A tu kotka nie ma:

<mrgreen> <mrgreen> <mrgreen>
Pozdrawiamy ciepło!
Końcówka roku to był dla mnie totalny sajgon. Nie bardzo pamiętam co dokładnie się działo przez ostatnie 2-3 miesiące poza tym, że miałam mnóstwo pracy, studia podyplomowe, obronę, mnóstwo pracy i mnóstwo pracy. Odtajam i dochodzę do siebie
A u tych dwóch nicponi wszystko bardzo dobrze! Zaprzyjaźnili się już na fest. Tosiek w końcu wrócił do normalności - a trwało to pół roku! Znów przychodzi się przytulać, domaga się głaskania, nie jest taki nafurczony i obrażalski jak jeszcze jakiś czas temu. Urwisy śpią ze sobą, ganiają się ze sobą/ Wyjadają sobie pastę odkłaczającą z dziubków <mrgreen>
Mały podobno rośnie, a duży w końcu nieco schudł bo trzeba przyznać, że była już z niego niezła bambaryła <mrgreen> Ale spokojnie Soniu, do Tamisia było mu jeszcze daleko <gwiżdże>
Acha - nie mamy już jajek. Morus jest po kastracji, ale całkiem już o tym nie pamięta.
Na dowód, że nikogo nie kłamię wrzucam nowe zdjęcia. Robione telefonem więc nie jakieś super hiper,ale co tam!
Ada! Bardzo dziękujemy za piękny dzban! Tosiek nie mógł się od niego oderwać.

Próbujemy grać z kotami ostatnio w gry planszowe... ale jak widać z marnym efektem <lol>

Tu nicponie podczas wspólnej drzemki

A teraz z dzisiejszego poranka - z cyklu MAGICZNE SZTUCZKI
Tu kotek jest:

A tu kotka nie ma:

<mrgreen> <mrgreen> <mrgreen>
Pozdrawiamy ciepło!