Re: Tajga
: 29 lis 2016, 14:02
Chciałam napisać dopiero w niedzielę
jak już wszystko będzie wiadomo na sto procent, ale chyba tak się nie da.
Sonia od piątku jest w nowym domu, ale sprawa w dalszym ciągu jest otwarta. Nowy domek jest bardzo fajny, bardzo troskliwy i od początku deklaruje, że nie po to zaprasza żywe stworzenie do swojego życia, żeby się go z jakiegoś powodu pozbywać <serce>
Ale w związku z tym, że nigdy nie mieli kota i nie wiadomo było jak Sońka zareaguje na nich i na nowy dom, umówiliśmy się - z mojej inicjatywy - że kicia idzie do nowego domku na "okres próbny" (oczywiście z całym swoim dobytkiem, a trochę jej się rzeczy nazbierało... <mrgreen> )
Na razie jest wszystko ok albo prawie ok. Domek już zaplanował, że nie będzie miał w tym roku choinki, żeby nie generować niepotrzebnych problemów i że Sylwester będzie domowy, żeby się Sońka nie bała fajerwerków w samotności. Dzisiaj w nocy kicia podarła firankę, a reakcja Pani Domu, która była najbardziej sceptycznie nastawiona do adopcji, była taka, że trzeba założyć krótszą, żeby "nie przeszkadzała Soni, jak siedzi na parapecie". Także tego... <lol>
Ale jeszcze się nie cieszymy
jeszcze nie zapeszamy
Do niedzieli jeszcze trochę czasu zostało...
Serce mam oczywiście już złamane, tęsknię za moim czarnym cudeńkiem jak nie wiem, ale nowy domek jest optymalnym rozwiązaniem i dla Tajgi, i dla Soni.
Sonia od piątku jest w nowym domu, ale sprawa w dalszym ciągu jest otwarta. Nowy domek jest bardzo fajny, bardzo troskliwy i od początku deklaruje, że nie po to zaprasza żywe stworzenie do swojego życia, żeby się go z jakiegoś powodu pozbywać <serce>
Ale w związku z tym, że nigdy nie mieli kota i nie wiadomo było jak Sońka zareaguje na nich i na nowy dom, umówiliśmy się - z mojej inicjatywy - że kicia idzie do nowego domku na "okres próbny" (oczywiście z całym swoim dobytkiem, a trochę jej się rzeczy nazbierało... <mrgreen> )
Na razie jest wszystko ok albo prawie ok. Domek już zaplanował, że nie będzie miał w tym roku choinki, żeby nie generować niepotrzebnych problemów i że Sylwester będzie domowy, żeby się Sońka nie bała fajerwerków w samotności. Dzisiaj w nocy kicia podarła firankę, a reakcja Pani Domu, która była najbardziej sceptycznie nastawiona do adopcji, była taka, że trzeba założyć krótszą, żeby "nie przeszkadzała Soni, jak siedzi na parapecie". Także tego... <lol>
Ale jeszcze się nie cieszymy
Serce mam oczywiście już złamane, tęsknię za moim czarnym cudeńkiem jak nie wiem, ale nowy domek jest optymalnym rozwiązaniem i dla Tajgi, i dla Soni.