Strona 1586 z 1986
Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 08 sty 2016, 22:48
autor: dagusia
Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 08 sty 2016, 23:40
autor: anex
Yam, przyznaj, ile tak wytrzymała królowa puchu? Jako że jej mina mówi sama za siebie + cyknęliście dwie fotki, obstawiam góra 4 sekundy <lol>
A propos noszenia i trzymania - mój koteł też zbytnio nie przepada za noszeniem, w żadnej pozycji. Chwilę - owszem, ale zaraz się wyrywa. Czasami, jak mnie najdzie ochota na czułości, łapię go z podłogi (tak go łapię jak ta Pani tego tutaj <mrgreen> :
http://designyoutrust.com/wp-content/up ... 1/1042.jpg), przytulam, wytarmoszę, strzelę kilka całusów i puszczam wolno - toleruje to. Natomiast kot mojej koleżanki jest mistrzem gry pozorów. Owszem, można go trzymać, miętolić, tarmosić, utulić jak dziecko. Wszystko można z nim wtedy zrobić, ani drgnie. Znosi to nawet godnie (no dobra, mina mówi sama za siebie). Ale wystarczy tylko lekko poluzować uchwyt, by mógł się wydostać - zwiewa jak rażony prądem <rotfl>
Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 09 sty 2016, 08:41
autor: yamaha
<lol> No tak z 20 sekund, TZ pstryknal z 8 fotek (do pokazania nadaja sie te dwie, reszta w smietniku, bo poruszone albo naswietlone).
Tak serio, to Missunia jakos mocno sie przed takimi kilkusekundowymi pieszczotami nie broni, dosc czesto tak ja lapie (TZ tez, ale on chwyta troche inaczej), oczywiscie jak zaczyna sie wyrywac, to odstawiam na podloge i spokoj.

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 09 sty 2016, 08:42
autor: yamaha
MoniQ pisze:Zawsze mnie zastanawia co koty sobie myślą jak my je tak tarmosimy, nosimy, całujemy.....

Missy wygląda jakby już właśnie jej się cierpliwość skończyła
<lol> Eeee tam, jeszcze tak zupelnie to nie. Zobacz na drugiej fotce, wcale na "wyrywajaca sie" nie wyglada

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 09 sty 2016, 08:43
autor: yamaha
norka pisze:mój Wezyr sam domaga się noszenia...zwykle o 7 rano,na szczęście nie codziennie :-)
wygląda to tak że wstaje z mojego łóżka ,idzie do przedpokoju i zaczyna wołać ,ja do niego idę a on się ustawia tak bym go wzięła na ręce w momencie kiedy go podnoszę zaczyna mruczeć i tak sobie chodzę kilka minut z rozmruczanym kotem ,rozłożonym na moim ramieniu :-)a co się nacałuję przy tym to moje <mrgreen>
<diabeł> <diabeł> <diabeł> <diabeł> <diabeł> <diabeł> <diabeł>
Normalnie padlam ze smiechu <wsciekly> <wsciekly> <wsciekly>
Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 09 sty 2016, 09:47
autor: norka
yamaha pisze:norka pisze:mój Wezyr sam domaga się noszenia...zwykle o 7 rano,na szczęście nie codziennie :-)
wygląda to tak że wstaje z mojego łóżka ,idzie do przedpokoju i zaczyna wołać ,ja do niego idę a on się ustawia tak bym go wzięła na ręce w momencie kiedy go podnoszę zaczyna mruczeć i tak sobie chodzę kilka minut z rozmruczanym kotem ,rozłożonym na moim ramieniu :-)a co się nacałuję przy tym to moje <mrgreen>
<diabeł> <diabeł> <diabeł> <diabeł> <diabeł> <diabeł> <diabeł>
Normalnie padlam ze smiechu <wsciekly> <wsciekly> <wsciekly>
<lol> <lol>
Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 10 sty 2016, 13:24
autor: oleena
Missi raczej mało zadowolona, ale za to pańca wręcz przeciwnie <mrgreen> Pocieszę Cię, że u mnie z Guccim jest dokładnie tak samo! Jak tylko biorę go na ręce od razu cały się usztywnia, robi nieszczęśliwą minę i po kilku sekundach zaczyna się wyrywać <mrgreen> Czasem też miauczy przy tym tak żałośnie jakby działa mu się straszna krzywda <lol> Staram się to zaakceptować aczkolwiek czasem człowiek potrzebuje przytulić się do swojego futra i wsadzić w nie nos :-) Nie wiem jak Ty, ale ja bardzo lubię zapach kociego futerka <roll>
Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 10 sty 2016, 13:25
autor: oleena
norka pisze:mój Wezyr sam domaga się noszenia...zwykle o 7 rano,na szczęście nie codziennie :-)
wygląda to tak że wstaje z mojego łóżka ,idzie do przedpokoju i zaczyna wołać ,ja do niego idę a on się ustawia tak bym go wzięła na ręce w momencie kiedy go podnoszę zaczyna mruczeć i tak sobie chodzę kilka minut z rozmruczanym kotem ,rozłożonym na moim ramieniu :-)a co się nacałuję przy tym to moje <mrgreen> <mrgreen> po czym kładę w rozecie a on jak grzeczne dziecko zasypia a ja wracam do łóżka...potem ok 9 rano przychodzi do łóżka pod kołdrę na mruczanki i mizianki :-) :-) :-)
super Yamaszko z Missy wyglądacie ...choć poziom szczęśliwości na zdjęciu macie zupełnie inny <lol> <lol> <lol>
Z Wezyrem jak z dzieckiem <mrgreen> Słodko naprawdę :-) Aż zazdroszczę!
Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 10 sty 2016, 13:38
autor: yamaha

Jestem potworem
Ubralam grube zimowe rekawice i wyczesalam Missy za wszystkie czasy
Wcale jej sie to nie podobalo

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 10 sty 2016, 13:46
autor: yamaha
Jakosc zdjec bardzo kiepska, przepraszam, ale na szybko robione <roll>
Wyczesana Missy <zakochana> 8-)
Juz sie do ciebie nigdy w zyciu nie odezwe <diabeł>
