Dzięki Asiu, czuję się bardzo dobrze :-) Wybyczyłam się za wszystkie czasy, wyspałam też (bo nie musiałam sie rano zrywać i wyprowadzać Diunki), a teraz nadrabiam zaległości z czasu, kiedy byłam niemobilna i praktycznie unieruchomiona. Noga może nie idealnie, ale daje żyć, w zasadzie w życiu codziennym najbardziej dokuczliwe jest prowadzenie auta - mogę i to robię, ale czuję, że to jednak chyba ciut za duże obciążenie dla tej łydki, ale co robić, z czasem na pewno będzie lepiej :-)
Futrzaki mają się dobrze... chociaż u Diunki znalazłam kolejnego guza, który urósł jej bardzo szybko

Jestem prawie pewna, że to tłuszczak, tak jak te dwa guzy, które już miała usunięte oraz kilka innych, które są nadal na niej, ale były badane (biopsja). Ona ma 13 lat, do sporo jak na labka, z wielką niechęcią myślę o tym, że miałaby być znów operowana...