Psst, psst! Myślicie, że śpię?
Ja wcale nie śpię. Ja się czaję! W zasadzie możnaby powiedzieć, że się ukrywam. Muszę Wam ciocie kochane opowiedzieć jaka straszna przygoda mnie dzisiaj spotkała!
Ooo opowiedz, opowiedz! Jaka to była straszna przygoda! Bo ja też tam byłem, wiecie? Wiecie? Teraz się chowam w tunelu, tu mnie nikt nie znajdzie.
Ja też się może tu schowam. Tak, tak. W tunelu najbezpieczniej.
A wszystko zaczęło się dzisiaj rano. Spaliśmy sobie jak gdyby nigdy nic, gdy Pańcia przygotowała nasz wozik. Wozik jest ładny, przytulny. Mamy tam miemciutki kocyk i serduszkową poduszeczkę. Ale o nie, nie... Nie dajcie się zwieść tej pięknej obietnicy przyjemności!
I właśnie naszym wozikiem zabrała nas Pańcia do... takie niedobrej Pani.
Bardzo niedobrej, co nie Tosiek?
Tak, tak. Ta Pani była bardzo niedobra. Najpierw powiedziała, że jestem gruby <strach> Że ważę aż 5600 czegośtam i że muszę się odchudzać karmą dla kotów bez jajek. I że mam mieć wydzielane chrupki!

Wyobrażacie sobie?! A potem...
I że mam mieć wydzielane chrupki!

Wyobrażacie sobie?! Moje kochane chrupki! Przez pół dnia potem koczowałem przed opakowaniem. Bez walki ich nie oddam! W każdym razie potem...
Ja to powiem, ja! Bo potem ta niedobra fieśma, znaczy wiecie.. tak się mówi na te no. Na takie złe szarfownice co mają domy na łapkach kurczaków. I ta fieśma to w ogóle powiedziała, że JA jestem piękny zdrowy i będę wielki. I tak mnie podchwytliwie podeszła i wsadziła mi do pyska taką... obrzydliwą tabletkę na robale! Była taaaka obrzydliwa, o taka o!
I ja ją oplułem! Bo to taka fieśma była. I tak ją oplułem, że był prawie potop. A Tosiek to w ogóle dobrze, że się powstrzymał bo by ją normalnie zeżarł! Zrobił takie SSSSSSSSYK i pokazał jej prawdziwego tygrysa, o! Patrzcie ciocie, takiego tygrysa jej pokazał!
I w ogóle teraz musimy dojść do siebie po takich traufmastycznych przeżyciach! Ja ćwiczę jogę...
A Tosiek medytuje, to takie ZEN chińskiej róży czy coś...
Musimy już kończyć, bo Pańcia idzie! Ale zapamiętajcie sobie dobrze kochane ciocie. My żyjemy na krawędzi! Kochamy mamę lecz trzymamy sztamę bo fieśma na nas czyha i grozi, że da nam jeszcze zastrzyka. No, to papa! Teraz akcja pod chryptonimem: ANIOFKI <aniołek>
