yamaha pisze:Ula, opowiedz nam tez !

będzie bez imion, może mnie mama nie zabije <oops>
Jakieś 30 lat temu nad morze wyruszyła ekipa składająca się z: moja mama, mój tato, siostra taty oraz jej chłopak. Pod namiot oczywiście. Fiatem 126p. Panowie zasiedli z przodu, panie- w super obcisłych jeansach- z tyłu. Pod nogami namiot, kuchenka gazowa, materace, ubrania, wałówka,tak więc kolana miały gdzieś w okolicach uszu <lol> <lol> Jednym słowem luksus <rotfl>
Po 9 godzinach dotoczyli się nad morze do Mrzeżyna. Wygłodniali (jakoś nie przejeżdżali obok McDonalds'a

) zabrali się za rozbijanie namiotu. Spoooro czasu im to zajęło, ale się udało. Moja mama postanowiła nawet w takich warunkach zostać Perfekcyjną Panią Domu i oświadczyła, że nakarmi głodne towarzystwo, przygotuje barszcz czerwony z ziemniakami <mrgreen>
Obrała ziemniaki, wstawiła do wody, panowie odpalili mikro-kuchenkę gazową z jednym palnikiem...ziemniaki się gotują....10 minut...15....20.... ślinka wszystkim leci...żołądek przyklejony do kręgosłupa... mmmm takie będą pyszne cieplutkie... w końcu mama bierze gar i idzie w krzaki go odcedzić. Przykrywa niezbyt dokładnie garnek pokrywką i na oczach wszystkich koncertowo wylewa wodę wraz z tymi ziemniakami prosto do piachu

<lol> <lol> kopary wszystkim z głodu opadły....
Sytuacja wyjątkowo niezręczna, jak tu zaimponować przyszłemu mężowi, który głodny czeka na ciepłą strawę? Znajduje mama ma w torbach barszcz czerwony w proszku <mrgreen>
Wstarczy zagotować wodę i wsypać proszek- czy może być coś prostszego! Ekipa krzyczy, że zje wszystko co zrobi.
No to woda się zagotowała, mama wsypuje barszcz a on sruuuuuuu i cały jej wykipiał aż do ostatniej kropelki

<rotfl>
Ich miny były mniej więcej takie <shock> <shock> <shock> <shock>
Zjedli konserwę mięsną, bez chleba, bo już noc była i kupić nie było gdzie <lol>
KURTYNA
