Dzień dobry
Na wstępie chciałam powiedzieć, że nie mam nic na swoje usprawiedliwienie nieobecności, bo co to za argumenty, że szkoła, praca, komunia, projekty, zaliczenia, dom...
Nie mam też zdjęć. To znaczy są, ale czekają na obrobienie, a z racji tego, że priorytet zdjęć, to najpierw te szkolne, potem reszta, to kotkowe muszą nabrać mocy urzędowej.
U nas wszystko po staremu. Trójca ma się bardzo dobrze, szaleją, broją, trochę się kotłują, ale tylko w ten deseń, że kto się czubi, ten się lubi. Jest zgoda, jest komitywa

Z hitów, którymi muszę się podzielić, to wczorajszy performance w wykonaniu Sonii. Z typowym dla siebie wdziękiem wskoczyła do szerokich wód kibla

Zdążyłam zarejestrować: otwarty klozet, szykująca się do skoku Sonia i plusk wody

To moja wina, znalazłam sobie czas na czyszczenie kuwet, też coś

Był też moment, że uznałam, iż Sońka doznała paraliżu łap na skutek jakiegoś urazu związanego ze skokiem, bo gdy ją wycierałam ręcznikiem, to grzeczniusio leżała na moich kolanach (co wcześniej nigdy nie miało miejsca) i głośno mruczała

Za to Kostek ma inne talenty, wydaje mi się, że uznał, iż warto nauczyć się polskiego, bardzo dobrze wypowiada już słowa: na dwór i mama. Mam na to dowód, pokażę!

Tylko Romka pozostała sobą, eteryczna, delikatna i grzeczna
Muszę uciekać, obiecuję, że wrzucę dzisiaj/jutro kilka fot. Teraz przygotowujemy się do komunii, więc mam sporo na głowie, ale jak już obiecuję, to słowa dotrzymam.
Pozdrawiamy i głaski przesyłamy!
