Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 21 lis 2016, 11:53
Jestesmy z powrotem <mrgreen>
Po REWELACYJNYCH wakacjach, powrot okazal sie duzo mniej rewelacyjny
Opoznienie pierwszego samolotu (wiec nieprzyzwoity sprint zeby zlapac kolejny, w Miami <strach> ), CUDEM nam sie udalo, ja wpadlam do samolotu OSTATNIA, 5 minut przed odlotem, wszystkie drzwi na lotnisku juz byly pozamykane <strach> .
Do tego wrocilam z pieknym ogromnym zapaleniem ucha (zewnetrznego, srodkowego i wewnetrznego, 3 w jednym <strach> Bol taki, ze czlowiek lazi po scianach <strach> ; nie bede dodawac, ze w samolocie odczucie bolu x2 przy ladowaniu <strach> ), wczoraj z lotniska prosto do SOS Médecins (cos w stylu polskiego SOR'u czy jak to tam, bo NIEDZIELA, wiec lekarze rodzinni niedostepni).
Zeby ukoronowac to wszystko, zgubiona walizka <strach> <strach> <strach> Na szczescie juz sie odnalazla, zgubiona w Miami, zostala wyslana do Londynu, ale dzis rano juz doleciala do Paryza i powinna do nas dotrzec jutro/pojutrze, uffff.
Koniec koncow, do pracy wroce wiec w srode, nie jutro, bo jutro by sie nie dalo
Jak sie pozbieram, to jutro pewnie cos powrzucam, dzis robie za zombie
Po REWELACYJNYCH wakacjach, powrot okazal sie duzo mniej rewelacyjny
Opoznienie pierwszego samolotu (wiec nieprzyzwoity sprint zeby zlapac kolejny, w Miami <strach> ), CUDEM nam sie udalo, ja wpadlam do samolotu OSTATNIA, 5 minut przed odlotem, wszystkie drzwi na lotnisku juz byly pozamykane <strach> .
Do tego wrocilam z pieknym ogromnym zapaleniem ucha (zewnetrznego, srodkowego i wewnetrznego, 3 w jednym <strach> Bol taki, ze czlowiek lazi po scianach <strach> ; nie bede dodawac, ze w samolocie odczucie bolu x2 przy ladowaniu <strach> ), wczoraj z lotniska prosto do SOS Médecins (cos w stylu polskiego SOR'u czy jak to tam, bo NIEDZIELA, wiec lekarze rodzinni niedostepni).
Zeby ukoronowac to wszystko, zgubiona walizka <strach> <strach> <strach> Na szczescie juz sie odnalazla, zgubiona w Miami, zostala wyslana do Londynu, ale dzis rano juz doleciala do Paryza i powinna do nas dotrzec jutro/pojutrze, uffff.
Koniec koncow, do pracy wroce wiec w srode, nie jutro, bo jutro by sie nie dalo
Jak sie pozbieram, to jutro pewnie cos powrzucam, dzis robie za zombie