Tajga śpi na swoim ulubionym krześle w kuchni, a ja znalazłam wreszcie czas, żeby chociaż trochę nadrobić zaległości na forum - tyle nowych opowieści, tyle nowych fotek <tańczy>
A jeśli chodzi o sterylizację, to zupełnie nie tego się spodziewałam :-) Wszystko rzeczywiście poszło tak, jak napisała Agnieszka "rachu, ciachu" i prawie bezproblemowo (odpukać!) - żadnych wymiotów, moczenia się itp. Kicia bardzo szybko doszła do siebie. Ranka malutka, dwucentymetrowa, dwa szwy, z którymi jest wszystko w porządku - a to ważne, bo Tajga paraduje bez kubraczka - według weta powinno się go zakładać tylko wtedy, kiedy jest to absolutnie konieczne, bo inaczej jest to tylko niepotrzebny, dodatkowy stres dla zwierzęcia. I akurat w naszym przypadku rzeczywiście coś jest na rzeczy - kiedy założyliśmy go Tajdze wcześniej "na próbę", stosowała najdziksze wygibasy, żeby się go pozbyć, o żadnym bezruchu nie było nawet mowy, w ruch poszły i łapy, i tułów, i pazury.
Wczoraj wieczorem była wyraźnie obolała, dzisiaj już jest w świetnym humorku, bardzo źle znosi tylko to, że wszystkie ulubione wysokie półki, komoda itp. są tak zastawione, żeby nie mogła na nie wskoczyć.
I mamy tylko problem z kupalem - od ponad doby nic. Wet powiedział, że spokojnie, nie stresować się, zrobi :-) Mam taką nadzieję
I jeszcze raz dziękuję za wszystkie dobre myśli 