Uffffffffffffff strach, panika i kawal nieprzespanej nocy
Wczoraj wieczorem TZ przypadkiem zamknal Missy w domku na narzedzia w ogrodzie (zajrzal tam doslownie na pol minuty, bral konewke).
Pojecia nie mamy, jak to sie stalo, ze ona tam wlazla, a on nie zauwazyl
Poszukiwania pol wieczoru, nawolywania, kota NIE MA.
Panika, kolo polnocy jednak polozylismy sie spac, zostawiajac drzwi do domu otwarte, gdyby wrocila.
No ale wez zasnij ! Mowy nie ma
Kolo 3h00 nad ranem wyszlam jeszcze raz i gwizdze...
Slysze MIAAAAAAAAAU
Wolam TZ'a : KOT W DOMKU NA NARZEDZIA
Strachu sie najadlam, jak rzadko.... Nie wspomne, ze wieczorne mysli w lozku nie sa "najpozytywniejsze"
Wszystko dobrze sie skonczylo, Missy wsunela pol miski chrupek i porcje tunczyka, teraz odsypia
My niestety nie mamy tego przywileju
