Córka już na półmetku,my z małżem powoli dochodzimy do siebie ale z każdym dniem jest lepiej. <tańczy>
Dziś rano zawiozłam Jeffreyka do weta.Gdzie został osłuchany i obejrzany oraz obmacany na wszystkie strony.Wetowi nie podobało się gardło Jeffa i wysłuchał szmer na oskrzelach.Podał mu aż 3 zastrzyki.
Po porannej wizycie zawiozłam kota do domu,a ja udałam się do pracy.Po powrocie zauważyłam zdecydowaną poprawę stanu Jeffa.Zaczyna coraz ładniej czyli normalniej miauczeć.
Wet prosił abyśmy przyjechali jeszcze w sobotę na kolejną serię zastrzyków i wtedy orzeknie czy w poniedziałek jeszcze kot potrzebuje tych leków czy nie.
Cieszę się,że Jeff tak ładnie zareagował na leki i choróbsko się nie rozwinęło.