
no PRAWIE na piechote.
Nie dosc, ze to dziadostwo Maurytius daleko jak nie wiem (11 godzin lotu bezposredniego), to z przesiadka oczywiscie wyszlo jeszcze wiecej (moglo byc duzo gorzej, wyszlo + 2 godziny).
Przylot do Paryza o 5 rano
Dobrze, ze paryski kolega to super kolega, wstal o 4 zeby po nas przyjechac
Samolot wypchany co to ostatniego miejsca, nawet pol fotela nie bylo wolnego (co jest calkiem normalne, zwazywszy na fakt, ze nasz lot zostal zupelnie anulowany, gdzies trzeba bylo tych ludzi poupychac

).
Na szczescie wszystko dobrze sie skonczylo. Teraz tylko musze glosno pokrzyczec, na Air France, ze mi zepsuli ostatni wieczor na urlopie
Bo ani z kolacji w restauracji nie pokorzystalismy (mail, ze lot anulowany przyszedl dokladnie w momencie, kiedy na kolacje wychodzilismy.... rozmowa przy stole miala wiec tylko jeden temat

), ani meczu Francji nie "poogladalismy", bo glowa zajeta innymi myslami
Wrocmy do rzeczy : Missy, jak zwykle po urlopie, nie odstapila nas na krok

Piesek moj kochany
Cala noc spala przy Panci
Teraz pobiela patrolowac ogrodek, wiadomo, bez przesady z ta tesknota i czulosciami
