Strona 1929 z 1986

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DOBRY

: 25 paź 2018, 08:49
autor: MoniQ
1,5 tygodnia.... :shock: mi zostało 4 czy 5 dni do końca roku i się zastanawiam jaką woltyżerkę mam wykonać, żeby na bezpłatnym nie wylądować na koniec roku :lol: :lol:

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DOBRY

: 25 paź 2018, 09:17
autor: Luinloth
Ja mam dwa :strach: i to tylko dlatego, że pojechaliśmy na 10 dni, a nie na całe dwa tygodnie. Wolałam sobie zostawić na jakiś wszelki wypadek...
Głównie przez to, że zmieniałam pracę w połowie roku i za 12 dni stara firma musiała mi wypłacić ekwiwalent.

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DOBRY

: 25 paź 2018, 19:19
autor: yamaha
:lol: Ja mam odwrotny "problem" :lol:
Od lat co roku "wrzucam" 10-15 dni na "konto oszczednosciowe", bo nie mam jak wykorzystac :lol:

Tylko ze u mnie "wziac wolny dzien" to rypac podwojnie po powrocie (bo zupelnie nikt za mnie nie zrobi), wiec wole juz nie brac niz potem rypac jak osiolek :-?
Choc teraz i NIE BIORE i RYPIE :lol:

Naprawde mi sie te nadchodzace 1,5 tygodnia nalezy, wierzcie mi :kiss:

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DOBRY

: 25 paź 2018, 19:36
autor: asiak
ozon pisze: 25 paź 2018, 08:40
yamaha pisze: 25 paź 2018, 08:07 Dobrze, ze od srody mam troche urlopu (1.5 tygodnia), odetchne ;-))
Ty się tu kiedyś doigrasz takimi urlopowymi wyznaniami :axe: :mrgreen: Oj, doigrasz :mrgreen:
:ok:

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DOBRY

: 25 paź 2018, 19:40
autor: yamaha
:lol:
Tak sie zastanawiam, czy w Polsce tez sa umowy "na ilosc dni" :zle:

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DOBRY

: 25 paź 2018, 20:18
autor: Jaskier
yamaha pisze: 25 paź 2018, 19:19 Tylko ze u mnie "wziac wolny dzien" to rypac podwojnie po powrocie (bo zupelnie nikt za mnie nie zrobi), wiec wole juz nie brac niz potem rypac jak osiolek :-?
A to zupełnie jak w Polsce.
asiak pisze: 25 paź 2018, 19:36
ozon pisze: 25 paź 2018, 08:40
yamaha pisze: 25 paź 2018, 08:07 Dobrze, ze od srody mam troche urlopu (1.5 tygodnia), odetchne ;-))
Ty się tu kiedyś doigrasz takimi urlopowymi wyznaniami :axe: :mrgreen: Oj, doigrasz :mrgreen:
:ok:
Ojjj tak :lol:
yamaha pisze: 25 paź 2018, 19:40 :lol:
Tak sie zastanawiam, czy w Polsce tez sa umowy "na ilosc dni" :zle:
W sensie, że na czas określony?

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DOBRY

: 26 paź 2018, 08:19
autor: yamaha
Nie :lol:
W sensie, ze nikogo specjalnie nie obchodzi, czy rypiesz od 7h30 do 19h00 czy tez od 9h30 do 16h00 (nie wiem czy komus sie udaje tak pracowac w tego typu kontraktach, raczej watpie :lol: ), byle robota byla zrobiona i byle ilosc dni, w ktorych pojawiasz sie w biurze byla zgodna z kontraktem :lol:
Ja wlasnie tak pracuje, kontrakt na czas nieokreslony, mam wypracowac 203 dni w roku i zrobic moja robote, reszta malo kogo obchodzi :lol:
Stad tyle dni urlopu, ktorych i tak wykorzystac sie nie da :lol:

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DOBRY

: 26 paź 2018, 10:32
autor: Jaskier
yamaha pisze: 26 paź 2018, 08:19 Nie :lol:
W sensie, ze nikogo specjalnie nie obchodzi, czy rypiesz od 7h30 do 19h00 czy tez od 9h30 do 16h00 (nie wiem czy komus sie udaje tak pracowac w tego typu kontraktach, raczej watpie :lol: ), byle robota byla zrobiona i byle ilosc dni, w ktorych pojawiasz sie w biurze byla zgodna z kontraktem :lol:
Ja wlasnie tak pracuje, kontrakt na czas nieokreslony, mam wypracowac 203 dni w roku i zrobic moja robote, reszta malo kogo obchodzi :lol:
Stad tyle dni urlopu, ktorych i tak wykorzystac sie nie da :lol:
Wot, kapitializm... ;-))
Nie znam nikogo kto by tak pracował, ale oczywiście nie wykluczam :)

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DOBRY

: 30 paź 2018, 11:13
autor: MoniQ
W radio powiedzieli że we Francji spadł już śnieg. Le śnieg. Prawda to? :)

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DOBRY

: 30 paź 2018, 18:59
autor: yamaha
Tak tak tak tak :taniec: :taniec: :taniec: :taniec:
Poltora tygodnia temu robilismy grila w ogrodzie, bo bylo jeszcze LATO, a dzis w nocy SPADL SNIEG (przypominam, ze u nas nawet jak jest prawdziwa zima, czyli w styczniu/lutym to sie bardzo rzadko zdarza :lol: ).
O 7 jak wstalam bylo pieknie bielusienko :milosc:
O 8 jak jechalam do roboty to sie zaczela robic plucha :-/////
O 10 bylo po zimie :lol: wszystko sie stopilo i wrocilo piekne sloneczko :lol:
Tak bylo o 7 :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :