Cześć ciotki. Wybaczcie, ale jakoś niespecjalnie chce mi się zaglądać w wątek. Podgląduję owszem co się dzieje u Was, nie piszę bo zwyczajnie mi się nie chce.
Nastusia wie, nie pamiętam ile czasu już, ale wie... Nie jest fajnie, pożegnać się- pożegnała, ale do dziś się budzi czasami z płaczem, że Midusia nie przyjdzie. Leci do Edzia, tuli go i mówi mu do uszka, że go kocha i tylko on jej teraz został. Bywa ciężko, choć jest beztroskim dzieckiem i raczej to sporadyczne przypadki są, kiedy najdą ją refleksje.. Ale fajnie nie było. Ja do dziś mam wrażenie, że ona gdzieś tu z nami jest... Ech dobra, koniec rozczulania.
Dziecio małe rośnie, ma się dobrze, mamusi przestało dostarczać rewelacji jako takich

Tylko w spodnie przestałam się mieścić... <strach>