Miss_Monroe pisze:Ja myślę że dochodząca osoba to mniejszy stres dla kocurka, bo będzie u siebie :-))
U siebie ale samotny tata wpadłby dał jeść kuwetę sprzątnął ale nie byłoby śniadanka nad ranem itp
u babci ma towarzystwo i opiekę, zabiera ze sobą pół domu ... ale nie jest w swoim domku
no jak zwykle dylemat
a ja zamiast się cieszyć to mam stres
Nie stresuj się, tylko mi się wydaje, że na tak krótki czas Karmelek by lepiej się czuł w swoim domu. Koty jak nas nie ma to śpią, a tata pewnie dałby sobie radę . To takie moje zdanie :-))
Elwisko odkąd Xavier zamieszkał z nami , kilkakrotnie wyjeżdżałam na 10 , 5 czy 3 dni .Do Xaviera przyjeżdżała moja mama. Przyjeżdzała wieczorem ,zostawała na noc i odjeżdżała rano albo w południe . Cały dzień kot i tak przesypia .Po powrocie nie zauważyłam jakichś objawów smutku u kotka , był tylko bardziej miziasty :-) Może przy mamie nie brykał tak , jak to czyni podczas mojej obecności ,ale na pewno nie było mu źle .Miał przecież zadanie bojowe .Sprawdzić w nocy ,co to za baba śpi w pokoju gościnnym <lol> <lol> <lol>
Ja tez bym kotka zostawila. Zreszta dokladnie to samo zrobie z moimi pannami - wyjezdzamy w piatek rano, wracamy w niedziele popoludniu. W piatek i sobote wieczorem przyjdzie opiekunka od weterynarza - posprzata, da jesc, pobawi sie 15 min i tyle. Ale lepiej tak niz zmieniac kociakowi miejsce.
Elwisko, jeśli rodzice mieszkają blisko i będą mogli podjechać, to chyba lepiej, żeby Melcio został w domku.
Wyobrażam sobie, jak się denerwujesz.
U nas podobnie jak u Beate. Do Baxterka przyjeżdżała mama.
On już raz zostawał od soboty do niedzieli sam. Teściowie go odwiedzali. Ale był smutny - Karmelcio jest mimo swojej dzikości i niemiziastości jednak towarzyską bestią. No i ździebełko rozpuszczaną <oops> korzystanie tylko z czystej kuwety,świeżutka woda w miseczce, dosypane aromatyczne chrupeczki ... no syncio mamusi po prostu.
Do moich rodziców jeździ podczas wakacji - ładnie się tam aklimatyzuje, no ale ja zawsze się boję.
Jeśli moi rodzice będą mieli autko na weekend to do niego podjadą, jeśli nie Karmelek pojedzie chyba na krótkie wakacje.
Wrzucę jeszcze temat teściom <mrgreen>
No i wychodzi na to że ... mam kota na punkcie kota i cały świat się wokół niego kręci <mrgreen> <mrgreen> <mrgreen>
Zosiak pisze:Ja tez bym kotka zostawila. Zreszta dokladnie to samo zrobie z moimi pannami - wyjezdzamy w piatek rano, wracamy w niedziele popoludniu. W piatek i sobote wieczorem przyjdzie opiekunka od weterynarza - posprzata, da jesc, pobawi sie 15 min i tyle. Ale lepiej tak niz zmieniac kociakowi miejsce.
Przepraszam za OT <offtopic> ale bardzo podoba mi się instytucja opiekunki od weterynarza To standardowa usługa u was?