Dzis koncze 11 miesiecy.
Za oknem leje, a deszcz mi paskudnie moczy futerko (sprawdzilam dzis rano)
Postanowilam sobie z tego powodu tak spedzic reszte niedzieli :
Tak patrzę na wszystkie koty i myślę, że z powodzeniem odnalazłabym się w życiu jako kot Missunia jak zawsze piękna i rozważna, no bo po co sobie na próżno futerko moczyć, skoro można wygrzewać się domu.
No dobra... przyznam szczerze.... gdyby to tylko od Missy zalezalo, to deszcz nie deszcz, bylaby z pewnoscia w ogrodzie ! "Wachanie spadajacych kropel" jest prawie tak samo zabawne, jak bieganie po galeziach za wiewiorka. <lol>
Ale zwazywszy na stan, w jakim byla dzis rano <strach> , to JA postanowilam, ze reszta kociej niedzieli bedzie "domowa" <lol>
yamaha, już sobie wyobrażam to błotko na długim futerku.
Sznaucer moich rodziców zawsze, kiedy jest mokro, przychodzi za spaceru pięknie umorusany błotem.
Blota na szczescie nie bylo (nawet sobie nie wyobrazam, jakbym sobie z nim poradzila <strach> ), bo kicia biegala po mokrej trawie i ziemia sie nie umorusala.
Ale i tak bylo co wycierac recznikiem <lol>
Lubię raz na jakiś czas tak właśnie leeeeniwie spędzić niedzielę, kiedy nie trzeba gdzieś pędzić - czy to na zakupy, czy na jakieś imieniny, urodziny - albo nadganiać w weekend rzeczy pracowe.