Hej, hej! Psst! Psst! To ja, Morus. Korzystając z okazji, że siedzę sobie wygodnie chciałem opowiedzieć Wam co się wydarzyło w naszym domu.
Normalnie nie uwierzycie! Wstaję rano, przecieram ślepki a tu, w moim kąciku gdzie zawsze stały miseczki wylądowało ufo! <shock>
... no i wołam. Hej Tosiek, hej Tosiek! Chono chono zobacz co tu wylądowało. A on mówi: Szerszofcu Morus! Proszę zdegustować organoleptycznie!
Najpierw postanowiłem zbadać teren i okrążyć przeciwnika
Następnie, jak kazał pufkownikiel, podjąłem się herhoficznego czynu zdegustowacji organoleptycznej. Jestę bohaterę!
Pufkownikiel, widząc że nie padłem trupem też postanowił zaznajomić się z niezidentyfikowanym obiektem.
"Do stu tysięcy kłaczków! Mocne!" - powiedział i zrobił się trochę niewyraźny.
Ja się zrobiłem niewyraźny?! Szerszofcu Morus! To był, rzecz oczywista, kamuflaż! Nas, pufkownikielów, takie rzeczy nie tegez szmegez. Niemniej akcję należy uznać za zakończoną sukcesem! Dlatego też wylegiwuję się.
Ale, ale! Kochane cioteczki to jeszcze nie koniec. Bo nagle, poprzez ukrytą akcję dywersyjną i szerokie rozpoznanie udało nam się z pufkownikielem wykryć kolejny nowy obiekt!
Nasze dwie miski i niesamowicie pachnąca pufszeszka! Nie dało się tego zataić przed naszym komandem.
Ja szerszowiec Morus i pufkownikiel Antonio odważnie i bez zbędnego tchórzostwa ruszyliśmy do boju!
Wydałem z siebie bojowe: "Omnomnomnom"
Muszę spróbować z Twojej miseczki czy aby nie mdłe
No i sorry kochani, opowiedziałbym Wam więcej, ale z tego wszystkiego muszę oddalić się na posterunek celem ulepszania techniki autoznikania. Tosiek już to opanował idealnie, bo nie mogę go znaleźć.. To znaczy yy... ee... poszukam go później....
