Kitka, Bazyl i Eliot

Zapraszam do prezentacji Waszych kotów, wszelakiej maści, rasy i pochodzenia :)
Awatar użytkownika
Beate
Agilisowy Rezydent
Posty: 6863
Rejestracja: 18 kwie 2013, 07:36
Płeć: kobieta
Skąd: Łódzkie

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

Post autor: Beate »

:-) <ok> <ok> <ok> <ok>
Awatar użytkownika
Danusia
Agilisowy Rezydent
Posty: 5837
Rejestracja: 18 lis 2011, 17:06
Płeć: Kobieta
Skąd: Warszawa

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

Post autor: Danusia »

No wiedziałam ,ze z kochanym Bajzelkiem nie jest tak żle <serce> ciacho kochane <mrgreen> ,a Diunka jeszcze sobie pobryka w tak kochającym ją domu :ok: <ok> <ok> <ok> <ok>
Awatar użytkownika
atomeria
Agilisowy Rezydent
Posty: 2891
Rejestracja: 28 gru 2012, 11:17
Płeć: K
Skąd: okolice Poznania

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

Post autor: atomeria »

Dziękuję, Kochane, za troskę i kciuki :kwiatek: Widzę, że wątek żyje swoim życiem <mrgreen>

Kinus, Tobie też jeszcze raz dziękuję :kwiatek:

Gapa byłam, mogłam od razu Wam wkleić to co i tak pisałam wczoraj jednej z naszych forumowych koleżanek. Byłam chyba zbyt zmęczona i zestresowana, żeby o tym pomyśleć. Od czwartku ledwie śpię, bo ciągle nasłuchuję, a to czy nic nie dzieje się z Diunką, a to czy Bajzelek nie wymiotuje.

Zacznę od Diunki. W czwartek miała usuwany modzel z łokcia, bo jej wrzodział. Narkoza była wziewna, Diunka chyba musi ją lubić, bo już drugi raz ją miała i tym razem znów po operacji powitała mnie radośnie, a jeszcze radośniej wracała potem do weta.
Przy okazji zrobiłam komplet badań i tu już skończyła się radość: ma anemię, liczne zwapnienia w śledzionie, cysty w wątrobie i boreliozę (oczywiście, że zabezpieczałam przeciwko kleszczom, niestety żaden środek nie daje 100% pewności).
Wg naszej Pani wet anemia może być wynikiem boreliozy (chociaż niczego takiego nie podpowiedział Dr Google), a nawet jeśli nie, to trzeba leczyć, żeby nie rzuciło się na stawy, bo to najczęstsze u psów, albo układ nerwowy. Przed nami miesiąc kuracji doksycykliną w końskiej dawce :(((( A ona ma przecież 13,5 roku... No i poprawiamy morfologię.

Bajzelek do pewnego czasu miał luźniejsze kupale, żadna tragedia, bo nadal raz dziennie, i bardziej słabo uformowane, niż luźne, podejrzewałyśmy z Pania Wet, że to efekt leczenia dziąsełek. Po zakończeniu kuracji, kupale zrobiły się zupełnie luźne, a w piątek wieczorem pierwszy raz wymiotował. W sobotę rano jeszcze 3 razy. Zadzwoniłam więc do naszej kliniki i dowiedziałam się, że nie zostaniemy przyjęci, bo jest jeden wet na dyżurze, a pacjentów tylu co na 3 i oczywiście mogę przyjechać i liczyć na to, że ktoś wypadnie, ale o 15 zamykają i nie ma zmiłuj się <shock> Kiedyś się awanturowałam i mnie przyjęli, teraz nie było sensu, bo na dyżurze była pani dr, do której nie mam najmniejszego zaufania. Zresztą rozmawiałam z tą panią, powiedziała, że jeśli wymioty nie ustąpią do rana, to bezwzględnie mam jechać z nim do weta w niedziele i nie czekać na poniedziałek. Po prostu do jakiegoś bcego weta, którego nie znam <wsciekly> Naprawdę dawno mnie nic tak nie załamało - człowiek chodzi tam od wielu lat, zostawia kupę pieniędzy, a w krytycznej sytuacji, kiedy pomoc naprawdę jest potrzebna, mają Cię gdzieś, bo pracują do 15. Zastanawiam się czy takie miejsce w ogóle zasługuje na miano kliniki?
Ból polega na tym, że to jedna z najlepszych, o ile nie najlepsza klinika w Poznaniu, więc na pewno tak całkiem z nich nie mogę zrezygnować, chociaż w tej chwili czuje się bardzo zawiedziona.

W każdym razie w innej klinice przeżyliśmy horror z pobieraniem krwi, Bajzelek wyrywał się i wrzeszczał, a torby iniekcyjnej nie mieli, wredna jestem, ale kiedy ugryzł doktora (który pomagał przy pobieraniu krwi), pomyślałam, że mu się należało <diabeł> Potem na szczęście było już tylko lepiej.
Pani doktor byłabym skłonna udzielić kredytu zaufania, zwłaszcza po dzisiejszej wizycie, przekonała mnie do siebie. Do tego to taka pani doktor, która zawsze jest pod telefonem i jak trzeba, to przyjmuje w każdej chwili (dziś specjalnie dla nas przyszła, w niedzielę oficjalnie klinika nieczynna).

Bajzelek jest w bardzo dobrej formie i nie widać, żeby cokolwiek mu dolegało, zachowuje się najnormalniej w świecie i cały czas miał normalny apetyt, nie ma też temperatury. Od rana nic nie jadł, dopiero dziś rano (o 4 ;-)) )dostał trochę jeść, do tej pory już 4 razy małe porcje i wymiotów nie było, był za to normalny kupal. Wczoraj przeraziłam się biochemią, bo reszta przyzwoita, ale próby wątrobowe wysokie, chociaż Pani Dr upiera się, że są podwyższone, a nie wysokie. Nerki ok (kreatynina w górnych granicach, ale to pewnie można wytłumaczyć stresem przy pobieraniu krwi). AgaL., dziś nie powtarzaliśmy badań, Pani Dr uważała, że nie ma sensu, że pewne przekłamanie wynikające z tego, że nie był tak całkiem na czczo (chociaż można by dyskutować, czy kot, z którego leci z dwóch stron nie jest na czczo) nie mają w tym przypadku większego znaczenia. Zresztą nie ma szans, nie pozwoliłabym drugi raz pobrać im krwi. Na następne badanie za 2 tygodnie (o ile nie będzie się dziać nic niepokojącego) pojadę do naszej dotychczasowej kliniki... albo kupię Bajzelkowi torbę iniekcyjną.
W tej chwili status jest taki, że nadwyrężona wątroba to efekt terapii antybiotykiem, a wymioty mógł spowodować nifuroksazyd (na biegunkę).
W tej chwili podleczamy wątrobę i osłaniamy jelita. Trzymajcie proszę kciuki, żeby to wystarczyło.

Jest jednak zła wiadomość :(((( Niestety efekty leczenia dziąsełek są poniżej oczekiwań, jest lepiej, ale nie jest dobrze.

Rany, to chyba jeden z najdłuższych, o ile nie najdłuższy mój post na tym forum...
Awatar użytkownika
Becia
Agilisowy Rezydent
Posty: 10640
Rejestracja: 22 lut 2012, 09:28
Płeć: kobieta
Skąd: opolskie

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

Post autor: Becia »

Agnieszko :hug: To się u Was porobiło :(((( Biedna Diunka, biedny Bajzelek i biedna Ty :hug:
Trzymam kciuki za Was wszystkich <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>
Awatar użytkownika
Danusia
Agilisowy Rezydent
Posty: 5837
Rejestracja: 18 lis 2011, 17:06
Płeć: Kobieta
Skąd: Warszawa

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

Post autor: Danusia »

Aga przytulam Was wszystkich tak mocno jak się da ja ta wiecznie biegająca po wetach :((((


Anemia według mojego parazytologa może tylko być wtórna ,ale w żadnym wypadku nie od boreliozy <shock> Niestety borelioza jest to straszna wredota ale wyłapana w odpowiednim momencie do wyleczenia :-) , musisz koniecznie osłaniać układ pokarmowy od leków dobrym probiotykiem :ok: u naszej Oktawii sprawdził się Multilac wrąbała tego kilka opakowań po operacji łącznie z kg-mem antybiotyków ( augmentinem i zinatem) i jest OK .

Martwią mnie dziąsełka mojego ulubieńca :(((( może trzeba byłoby zrobić wymaz i ustalić lekooporność odpowiedniego antybiotyku ,coś tu jest nie tak chociaz Kalutek też ma cały czas podrażnione dziąsełka tylko jej codzienne smarowanie Dentiseptem bardzo pomaga.

Kolorek do pobierania krwi ma swój własny osobisty kaganiec ( kiedyś go kupiliśmy w lecznicy u dr Agnieszki kluch już prawie wyrósł z niego :-) i też dobrze się sprawdza jeżeli jest tylko dobry technik wet. trzymający kotka - no Kolorek to już jest stary wyspecjalizowany praktyk od zagryzania przy pobieraniu krwi ).

Trzymam ogromne kciuki za sunię i Bajzlusia <ok> <ok> <ok> <ok> <serce> <serce> <serce> <serce> Aga będzie dobrze :ok: nie ma bata po prostu musi :-)
Awatar użytkownika
asiak
Agilisowy Rezydent
Posty: 14463
Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

Post autor: asiak »

Zdrówka dla potrzebujących <ok> <ok> <ok>
Awatar użytkownika
Yolla
Agilisowy Rezydent
Posty: 2533
Rejestracja: 06 kwie 2013, 16:22
Płeć: kobieta
Skąd: Białystok

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

Post autor: Yolla »

Danusia pisze:
Anemia według mojego parazytologa może tylko być wtórna ,ale w żadnym wypadku nie od boreliozy <shock>
kleszcze poza boreliozą przenoszą też babeszjozę, w przebiegu której dochodzi do rozpadu krwinek czerwonych i anemii hemolitycznej

na pewno wszystko wkrótce się wyprostuje i futrzaki wrócą do dobrej formy :-)
trzymajcie się dzielnie Bajzelku :kotek: Diunko :pies: i Agnieszko :hug:
Awatar użytkownika
Danusia
Agilisowy Rezydent
Posty: 5837
Rejestracja: 18 lis 2011, 17:06
Płeć: Kobieta
Skąd: Warszawa

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

Post autor: Danusia »

Yolla pisze:
Danusia pisze:
Anemia według mojego parazytologa może tylko być wtórna ,ale w żadnym wypadku nie od boreliozy <shock>
kleszcze poza boreliozą przenoszą też babeszjozę, w przebiegu której dochodzi do rozpadu krwinek czerwonych i anemii hemolitycznej :hug:

Należy zauważyć ,że borelioza jest wywoływana przez krętki bakterii, natomiast babeszjoza jest wywoływana przez pierwotniaka .
Bakterie i pierwotniaki to zupełnie inna bajka :ok:
Awatar użytkownika
Beate
Agilisowy Rezydent
Posty: 6863
Rejestracja: 18 kwie 2013, 07:36
Płeć: kobieta
Skąd: Łódzkie

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

Post autor: Beate »

Atomerio :hug:
Wiem doskonale co znaczy bezsilność , poszukiwanie weta w nocy po całym mieście, gdzie żaden nie odbiera telefonu i nie otwiera drzwi chociaż jest w domu , a zwierzak na rękach kona :((((
Ogromne <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> za zdrówko Diunki i Bajzelka.
Awatar użytkownika
MoniQ
Agilisowy Rezydent
Posty: 10272
Rejestracja: 22 lut 2013, 14:24
Płeć: Kobieta
Skąd: Opole

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

Post autor: MoniQ »

Diunko i Bajzelku, trzymam bardzo mocno kciuki za Wasze zdrówko <ok> :kotek: :pies:

Aguś, oby jak najszybciej udało się opanować sytuację! A co do wetów, to tak samo jak z ludzkimi, wszyscy są dobrzy, dopóki się nic nie dzieje... niestety...
Zablokowany