Strona 224 z 354

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

: 26 paź 2014, 13:26
autor: Beate
:-) <ok> <ok> <ok> <ok>

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

: 26 paź 2014, 14:10
autor: Danusia
No wiedziałam ,ze z kochanym Bajzelkiem nie jest tak żle <serce> ciacho kochane <mrgreen> ,a Diunka jeszcze sobie pobryka w tak kochającym ją domu :ok: <ok> <ok> <ok> <ok>

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

: 26 paź 2014, 15:00
autor: atomeria
Dziękuję, Kochane, za troskę i kciuki :kwiatek: Widzę, że wątek żyje swoim życiem <mrgreen>

Kinus, Tobie też jeszcze raz dziękuję :kwiatek:

Gapa byłam, mogłam od razu Wam wkleić to co i tak pisałam wczoraj jednej z naszych forumowych koleżanek. Byłam chyba zbyt zmęczona i zestresowana, żeby o tym pomyśleć. Od czwartku ledwie śpię, bo ciągle nasłuchuję, a to czy nic nie dzieje się z Diunką, a to czy Bajzelek nie wymiotuje.

Zacznę od Diunki. W czwartek miała usuwany modzel z łokcia, bo jej wrzodział. Narkoza była wziewna, Diunka chyba musi ją lubić, bo już drugi raz ją miała i tym razem znów po operacji powitała mnie radośnie, a jeszcze radośniej wracała potem do weta.
Przy okazji zrobiłam komplet badań i tu już skończyła się radość: ma anemię, liczne zwapnienia w śledzionie, cysty w wątrobie i boreliozę (oczywiście, że zabezpieczałam przeciwko kleszczom, niestety żaden środek nie daje 100% pewności).
Wg naszej Pani wet anemia może być wynikiem boreliozy (chociaż niczego takiego nie podpowiedział Dr Google), a nawet jeśli nie, to trzeba leczyć, żeby nie rzuciło się na stawy, bo to najczęstsze u psów, albo układ nerwowy. Przed nami miesiąc kuracji doksycykliną w końskiej dawce :(((( A ona ma przecież 13,5 roku... No i poprawiamy morfologię.

Bajzelek do pewnego czasu miał luźniejsze kupale, żadna tragedia, bo nadal raz dziennie, i bardziej słabo uformowane, niż luźne, podejrzewałyśmy z Pania Wet, że to efekt leczenia dziąsełek. Po zakończeniu kuracji, kupale zrobiły się zupełnie luźne, a w piątek wieczorem pierwszy raz wymiotował. W sobotę rano jeszcze 3 razy. Zadzwoniłam więc do naszej kliniki i dowiedziałam się, że nie zostaniemy przyjęci, bo jest jeden wet na dyżurze, a pacjentów tylu co na 3 i oczywiście mogę przyjechać i liczyć na to, że ktoś wypadnie, ale o 15 zamykają i nie ma zmiłuj się <shock> Kiedyś się awanturowałam i mnie przyjęli, teraz nie było sensu, bo na dyżurze była pani dr, do której nie mam najmniejszego zaufania. Zresztą rozmawiałam z tą panią, powiedziała, że jeśli wymioty nie ustąpią do rana, to bezwzględnie mam jechać z nim do weta w niedziele i nie czekać na poniedziałek. Po prostu do jakiegoś bcego weta, którego nie znam <wsciekly> Naprawdę dawno mnie nic tak nie załamało - człowiek chodzi tam od wielu lat, zostawia kupę pieniędzy, a w krytycznej sytuacji, kiedy pomoc naprawdę jest potrzebna, mają Cię gdzieś, bo pracują do 15. Zastanawiam się czy takie miejsce w ogóle zasługuje na miano kliniki?
Ból polega na tym, że to jedna z najlepszych, o ile nie najlepsza klinika w Poznaniu, więc na pewno tak całkiem z nich nie mogę zrezygnować, chociaż w tej chwili czuje się bardzo zawiedziona.

W każdym razie w innej klinice przeżyliśmy horror z pobieraniem krwi, Bajzelek wyrywał się i wrzeszczał, a torby iniekcyjnej nie mieli, wredna jestem, ale kiedy ugryzł doktora (który pomagał przy pobieraniu krwi), pomyślałam, że mu się należało <diabeł> Potem na szczęście było już tylko lepiej.
Pani doktor byłabym skłonna udzielić kredytu zaufania, zwłaszcza po dzisiejszej wizycie, przekonała mnie do siebie. Do tego to taka pani doktor, która zawsze jest pod telefonem i jak trzeba, to przyjmuje w każdej chwili (dziś specjalnie dla nas przyszła, w niedzielę oficjalnie klinika nieczynna).

Bajzelek jest w bardzo dobrej formie i nie widać, żeby cokolwiek mu dolegało, zachowuje się najnormalniej w świecie i cały czas miał normalny apetyt, nie ma też temperatury. Od rana nic nie jadł, dopiero dziś rano (o 4 ;-)) )dostał trochę jeść, do tej pory już 4 razy małe porcje i wymiotów nie było, był za to normalny kupal. Wczoraj przeraziłam się biochemią, bo reszta przyzwoita, ale próby wątrobowe wysokie, chociaż Pani Dr upiera się, że są podwyższone, a nie wysokie. Nerki ok (kreatynina w górnych granicach, ale to pewnie można wytłumaczyć stresem przy pobieraniu krwi). AgaL., dziś nie powtarzaliśmy badań, Pani Dr uważała, że nie ma sensu, że pewne przekłamanie wynikające z tego, że nie był tak całkiem na czczo (chociaż można by dyskutować, czy kot, z którego leci z dwóch stron nie jest na czczo) nie mają w tym przypadku większego znaczenia. Zresztą nie ma szans, nie pozwoliłabym drugi raz pobrać im krwi. Na następne badanie za 2 tygodnie (o ile nie będzie się dziać nic niepokojącego) pojadę do naszej dotychczasowej kliniki... albo kupię Bajzelkowi torbę iniekcyjną.
W tej chwili status jest taki, że nadwyrężona wątroba to efekt terapii antybiotykiem, a wymioty mógł spowodować nifuroksazyd (na biegunkę).
W tej chwili podleczamy wątrobę i osłaniamy jelita. Trzymajcie proszę kciuki, żeby to wystarczyło.

Jest jednak zła wiadomość :(((( Niestety efekty leczenia dziąsełek są poniżej oczekiwań, jest lepiej, ale nie jest dobrze.

Rany, to chyba jeden z najdłuższych, o ile nie najdłuższy mój post na tym forum...

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

: 26 paź 2014, 15:40
autor: Becia
Agnieszko :hug: To się u Was porobiło :(((( Biedna Diunka, biedny Bajzelek i biedna Ty :hug:
Trzymam kciuki za Was wszystkich <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

: 26 paź 2014, 16:00
autor: Danusia
Aga przytulam Was wszystkich tak mocno jak się da ja ta wiecznie biegająca po wetach :((((


Anemia według mojego parazytologa może tylko być wtórna ,ale w żadnym wypadku nie od boreliozy <shock> Niestety borelioza jest to straszna wredota ale wyłapana w odpowiednim momencie do wyleczenia :-) , musisz koniecznie osłaniać układ pokarmowy od leków dobrym probiotykiem :ok: u naszej Oktawii sprawdził się Multilac wrąbała tego kilka opakowań po operacji łącznie z kg-mem antybiotyków ( augmentinem i zinatem) i jest OK .

Martwią mnie dziąsełka mojego ulubieńca :(((( może trzeba byłoby zrobić wymaz i ustalić lekooporność odpowiedniego antybiotyku ,coś tu jest nie tak chociaz Kalutek też ma cały czas podrażnione dziąsełka tylko jej codzienne smarowanie Dentiseptem bardzo pomaga.

Kolorek do pobierania krwi ma swój własny osobisty kaganiec ( kiedyś go kupiliśmy w lecznicy u dr Agnieszki kluch już prawie wyrósł z niego :-) i też dobrze się sprawdza jeżeli jest tylko dobry technik wet. trzymający kotka - no Kolorek to już jest stary wyspecjalizowany praktyk od zagryzania przy pobieraniu krwi ).

Trzymam ogromne kciuki za sunię i Bajzlusia <ok> <ok> <ok> <ok> <serce> <serce> <serce> <serce> Aga będzie dobrze :ok: nie ma bata po prostu musi :-)

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

: 26 paź 2014, 16:35
autor: asiak
Zdrówka dla potrzebujących <ok> <ok> <ok>

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

: 26 paź 2014, 17:03
autor: Yolla
Danusia pisze:
Anemia według mojego parazytologa może tylko być wtórna ,ale w żadnym wypadku nie od boreliozy <shock>
kleszcze poza boreliozą przenoszą też babeszjozę, w przebiegu której dochodzi do rozpadu krwinek czerwonych i anemii hemolitycznej

na pewno wszystko wkrótce się wyprostuje i futrzaki wrócą do dobrej formy :-)
trzymajcie się dzielnie Bajzelku :kotek: Diunko :pies: i Agnieszko :hug:

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

: 26 paź 2014, 18:11
autor: Danusia
Yolla pisze:
Danusia pisze:
Anemia według mojego parazytologa może tylko być wtórna ,ale w żadnym wypadku nie od boreliozy <shock>
kleszcze poza boreliozą przenoszą też babeszjozę, w przebiegu której dochodzi do rozpadu krwinek czerwonych i anemii hemolitycznej :hug:

Należy zauważyć ,że borelioza jest wywoływana przez krętki bakterii, natomiast babeszjoza jest wywoływana przez pierwotniaka .
Bakterie i pierwotniaki to zupełnie inna bajka :ok:

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

: 26 paź 2014, 22:59
autor: Beate
Atomerio :hug:
Wiem doskonale co znaczy bezsilność , poszukiwanie weta w nocy po całym mieście, gdzie żaden nie odbiera telefonu i nie otwiera drzwi chociaż jest w domu , a zwierzak na rękach kona :((((
Ogromne <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> za zdrówko Diunki i Bajzelka.

Re: Kitka, Bazyl i Eliot

: 27 paź 2014, 09:17
autor: MoniQ
Diunko i Bajzelku, trzymam bardzo mocno kciuki za Wasze zdrówko <ok> :kotek: :pies:

Aguś, oby jak najszybciej udało się opanować sytuację! A co do wetów, to tak samo jak z ludzkimi, wszyscy są dobrzy, dopóki się nic nie dzieje... niestety...