Yolla pisze: Agnieszko może porozmawiać z wetem czy w przypadku braku objawów po "wydaleniu kłaka" koniecznie trzeba truć lamblie w całym stadzie?
Yollu, żebyś wiedziała jak się morduję z takimi myślami

Zwłaszcza, że jest jeszcze starowinka Diunka. I co ze mną? W poniedziałek idę do mojego lekarza.
Nie mam pewności, czy faktycznie truć, jeśli nie byłoby objawów. No tak, ale jeśli truć nie będę, to będziemy nosicielami i przez to zagrożeniem na przykład dla dzieci mojej Siostry

Wykluczone.
W tej chwili najważniejsze, że Bajzelek ma się dobrze :-)

Wymiotów brak, w kuwecie porządek. Trochę boję się tak pisać, żeby nie zapeszyć. Diunka też dobrze znosi leczenie doksycykliną, a blizna ładnie się goi (a to na łokciu, więc trudnym miejscu).
Wczoraj w klinice przyjął mnie szef, głównie dlatego, że chciał porozmawiać o sobotnich wydarzeniach i mailu, który mu wysłałam :-)
Doktor jest przeciwny leczeniu Diunki jednocześnie doksycykliną i na lamblię (metronidazol+aniprazol najprawdopodobniej), ja też. Podjęliśmy decyzję, że zaczynamy od badania Diunki i jeśli test będzie negatywny, to od razu leczymy wszystkie koty. I on się właśnie upiera, żeby leczyć wszystkie koty. Jeśli test będzie pozytywny (a tego najbardziej się spodziewam, myślę, że to Diuncia jest źródłem paskudy), a żadne z futerek nie będzie miało objawów, to czekamy na zakończenie leczenia Diunki doksycykliną (jeszcze 3 tygodnie) i potem leczymy wszystkich razem.
Chciałam powtórzyć test u Bajzelka, nasza Pani Wet powiedziała, że jak sobie życzę, ale naprawdę nie powinnam się spodziewać innego wyniku, natomiast Doktor wprost powiedział, że to bez sensu, że i tak już wydałam mnóstwo pieniędzy na badania i po prostu szkoda kolejnych, bo on jest pewien, że będzie pozytywny...
Ale jeśli Diunka będzie negatywna, to będę miała zagwostkę, wtedy powtórzę Bajzelka, w końcu błędy się zdarzają, prawda?
W każdym razie mam o czym myśleć, dzięki Danusi mam też materiały do przestudiowania, jeszcze raz dziękuję, Dobra Kobieto
Jak się ogarnę, założę wątek na temat lambliozy, brakuje go tutaj.
Kochane Moje, na bieżąco podglądam moje ulubione, czyli Wasze wątki, jestem z Wami duchem, chociaż się nie udzielam, ale nie da się ukryć, że w obecnej sytuacji mózg mi dymi od myślenia o tym jak rozwiązać nasze problemy

Buziaki dla Was wszystkich i podziękowania za Wasze kciuki
