Upf...
Rozmawiałam wczoraj z Magą i wiecie co, zmieniam weta. Jeszcze tylko przełknę ten zabieg na zęby w przyszły piątek bo tutaj mam blisko a kota trzeba zostawić i odebrać, ale potem przenoszę się do weterynarza na drugi koniec miasta.
Myślałam, że Tosiek na mnie się obraził śmiertelnie, ale tylko mi się zdawało

Dziś nad ranem normalnie były przytulanki, głaskanki i dostałam całusa w nos więc nie może być całkiem źle <tańczy>
Z podaniem tabletki nie było łatwo. Pufkownikiel wypluwał i się złościł, ale za trzecim razem poszło! <hurra> Wcisnęłam do pyska, pocałowałam i pogłaskałam pod bródką i dało radę.
Był trochę obrażony, ale po godzinie już wykręcał ósemki między moimi nogami.
Kocham go no <serce>
Dziękuję za pomoc i wsparcie. Bez Was to ja nie wiem...
Acha, to zdjęcie komandosa sprzed kilku minut:
