Jesteśmy po wizycie.
Muszę znów zakraplać Lunie kombinację 3 leków i żeby było ciekawiej oko lewe ma być zakraplane 3 razy dziennie a prawe tylko 2.
Chyba sobie zrobię tabelkę na to wszystko a Lunie nad lewym okiem namaluję kwiatuszka, żeby mi się nie pochrzaniło to wszystko <diabeł> (oczywiście żartuję).
Pani doktor zakłada, ze Luna mogła się urazić w to oko podczas zabawy a kichanie moze być spowodowane tym, że wydzielina z oczu wpływa do noska... no ale to takie gdybanie jest trochę
Luniak ma być pod obserwacją z tym kichaniem do poniedziałku i jeżeli do poniedziałku nie minie to musimy iść do naszego stałego weta-internisty na ogólny przegląd-osłuchanie kota.
A jeżeli wszystko będzie dobrze, po 3 tygodniach zakraplania tych kombinacji leków mam zejść do jednego rodzaju kropli. I jeżeli nadal wszystko będzie dobrze - no to dobrze a jeśli znów będzie ropa w oku to będzie trzeba przyjrzeć się sprawie jeszcze dokładniej i porobić testy na choroby wirusowe, głównym podejrzanym jest FIV. To nie brzmi dobrze, żeby nie powiedzieć, że brzmi tragicznie.
Pani doktor wspomniała też coś o przeprowadzeniu badania na toksoplazmozę. Ale mówiła też, żeby nie panikować (ja i tak panikuję niestety) bo jak na razie to dramatu nie ma...
Co robić dalej na chwilę obecną nie wiem
Zmęczona jestem dziś bardzo i jakieś sensowne myślenie o tym wszystkim omija mnie szerokim łukiem. Po tej wizycie mam masę wątpliwości, nie o wszystko zapytałam o co być może powinnam.
A jakby tego było mało, to lekarz zwrócił mi uwagę, że Luniakowi się przytyło

i mam pilnować jej wagi <oops>
Bardzo dzięuję Wam za kciuki :-)