Byliśmy wczoraj u weta na przeglądzie i szczepieniach.
Ależ nam było miło słuchać zachwytów nad Bazylkiem :-) Jaki on piękny, jakie ma gęste futerko, a jaki wyjątkowo duży!
<shock> Duży?! Jak to duży, przecież waży raptem 5,4kg.
No duży w sensie... wysoki <lol> Poważnie, podobno w porównaniu do innych brytków odwiedzających klinikę <mrgreen>
To on widać jeszcze szczypiorek taki, a mi tak już bardzo ciężko go nosić na rękach <mrgreen>
Swoją drogą rzeczywiście kiedy ostatnio widziałam jego ojca (w czerwcu chyba), to mi się już taki ogromny nie wydawał, wręcz miałam wrażenie, że Bazylek jest już podobnych gabarytów, tylko głowę ma mniejszą i szczuplejszy nieco....
O proszę, taki już poważny kocurro jestem (to chyba pierwszy portret):
<serce> Kitunia to taki aniołek u weterynarza <aniołek> Bazyl też nie przysparza specjalnie problemów, ale ona to naprawdę zachowuje się wzorowo, wszystko można z nią zrobić, nawet krew pobrać bez problemu i specjalnego krępowania jej (wystarczyły czułe ręce jej ukochanego Pana <mrgreen> ). Ona też zaskakuje swoją wagą, wszystko wskazywało na to, że będzie wyjątkowo malutką i drobną koteczką, tymczasem waga wczoraj wskazała 3,9kg <strach>
Mówię Wam jak ja <serce> te moje futerka. A jak TŻ je kocha! Nigdy bym go o to nie podejrzewała <mrgreen>