Więc tak. (Nie zaczyna się zdania od "więc" ale jestem niesubordynowana)
KOCHAM WAS DZIEWCZYNY, SKARBNICE WIEDZY
Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję za wszystko co piszecie, mówicie. Maga - Tobie zwłaszcza, bo od Ciebie to jeszcze na okładkę mogę usłyszeć dobre rady na żywo <zakochana>
A teraz wyjaśniam czemu to piszę. Przyuważyłam dzisiaj rzyg na dywaniku w łazience. Paw okazały, zaraz po podaniu pysznej puszki, którą dostają ode mnie kociszony raz w tygodniu. I nagle skojarzyłam, że coś za dużo tych pawi błąka się po moich podłogach ostatnimi czasy. To chyba już trzeci w przeciągu tygodnia. Przypominając sobie Wasze cenne rady!!! zapakowałam oba koty do transportera (nie wiedziałam, który puszcza pawiątka) i jazda do weterynarza.
Okazało się, że rzyga Tosiek

Miał podwyższoną temperaturę (39,3 stopni) i obolałe, wzdęte jelita. Gdy pan doktor macał jelitka biduś płakał, bolało go bardzo. Dostaliśmy zastrzyki, których nazw nie bardzo umiem rozczytać. Jutro popołudniu mamy kontrolę i gdyby coś było nie tak ma być zrobione badanie krwi. Trzymajcie proszę kciuki.
Chcę zaznaczyć, że nie było po kocie widać żadnych innych objawów. Zachowywał się normalnie, jak zawsze. Dokazywał, bawił się, przytulał. Nic co by było martwiące. Ale pamiętam Wasze słowa - że jak już po kocie coś widać, to jest źle.
Jeszcze raz bardzo dziękuję. Tylko dzięki wiedzy zdobytej od Was tak szybko zareagowałam.