Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 24 lis 2012, 19:43
Aha, no i BARDZO duzo tych "plastikowych" klatek, w niektorych to naprawde kicie ledwo widac.... <sad>
Forum o kotach, nie tylko brytyjskich, ich ludziach, i innych interesujących sprawach.
https://stareforum.pl/
Najczesciej ma swobode, bo na dole zostawiam drzwi na taras otwarte, wiec kicia wchodzi i wychodzi jak chce. Jak czasem wypuszczam ja "z kuchni" (teraz, zima), to jest skazana na pare minut "siedzenia na balkonie przed oknem" jak chce wrocic, bo nawet jesli ja wypuszczam sama, to i tak co 5-10 minut biegam sprawdzic, gdzie jest i co robi <mruga>. Wiec nigdy tak naprawde "na zewntarz" nie jest zamknieta, a jesli juz sie zdarzy, to najwyzej 5 minut. I rzeczywiscie bardzo czesto do domu sama wraca, albo pochrupac, albo dac sie poglaskac (osobiscie bardzo to lubie jak czasem przychodzi tylko po to, zeby sie pomiziac, i 2 minuty pozniej wybiega z powrotem do ogrodu).Bartolka pisze: Missy ma swobodne dojście do domu czy wpuszczasz ją na jej sygnał za szybą? Pytam, bo może będąc na świeżym powietrzu chętnie by chrupnęła coś z miseczki :-)
Zaden <offtopic> , cos Ty !Julcik pisze: Jeśli chodzi o klatki materiałowe to tak bezpieczniej dla kota bo nie da się nic wcisnąćNiektórzy stosują jeszcze folię lub siateczkę na przód aby właśnie nie dało się kota 'pogłaskać'
Sorry za <offtopic> <oops>
Super, że macie takie możliwości z ogrodem :-) Widzę jak moje kotki są szczęśliwe z namiastką pleneru czyli na balkonie :-)yamaha pisze: I rzeczywiscie bardzo czesto do domu sama wraca, albo pochrupac, albo dac sie poglaskac (osobiscie bardzo to lubie jak czasem przychodzi tylko po to, zeby sie pomiziac, i 2 minuty pozniej wybiega z powrotem do ogrodu).
A szkoda, szkoda, to by dopiero byla niespodzianka gdybyscie z persiatkiem wrocili <mrgreen>yamaha pisze:Absolutnie sie zakochalam <zakochana>
W czarno-srebrnym dlugowlosym 4-miesiecznym PERSIE - normalnie takie cudo, ze wymiekam. Hercules sie nazywa <lol>. A hodowca - Pan po 70-tce, chodujacy persy od ponad 30 lat i swiata poza nimi nie widzacy. Prawie godzine z nami "gawedzil". Dobrze ze pojechalismy na wystawe motorem, bo glowy nie daje, ze z tym persiatkiem bym do domu nie wrocila <lol>.
Ah, z tym wychodzeniem do ogrodu to taka sprawa : z jednej strony strach, ze cos sie kici stanie (na poczatku bylo mocne postanowienie, ze kot NIE BEDZIE nigdy wychodzil z domu), z drugiej, jak patrzylismy na nia "smutna", podziwiajaca swiat "zza okna", to serce sie krajalo. No i niech tam, niech lata po ogrodzie :-> Zreszta jak widzimy, jaka jest szczesliwa, to uwazamy, ze troche naszych "obaw" jest to jej szczescie warte.Bartolka pisze: Super, że macie takie możliwości z ogrodem :-) Widzę jak moje kotki są szczęśliwe z namiastką pleneru czyli na balkonie :-)
A wracając do apetytu Missuni, to z pewnością spala dużo więcej niż kot w mieszkaniu. Sama obserwacja ptaków pochłania energię <mruga> No i najważniejsze - nie ma nadwagi.
<ok> No dzisiaj jest w Bourges, zapraszamy <gwizdze>Amber pisze: A tak na powaznie, moze kiedys sie spotkamy na jakiejs wystawie we Francji :-)