Strona 261 z 1986

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 25 lis 2012, 10:32
autor: Danusia
A ile księżniczka ma miesięcy ?
bo na niedżwiedzia to ona naprawdę nie wygląda tylko tak ładnie w sam raz <zakochana>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 25 lis 2012, 10:34
autor: yamaha
Rowny roczek (no troszeczke ponad, bo ona jest z 14/11) <zakochana>
"Za gruba" to ona nie jest, ale zeby szczuplaczkiem byla tez nie mozna powiedziec.... boczki sa cakiem okraglutkie, no i "zeberek" tez juz baaaarrdzo dawno nie czuc, jak sie glaska.... ;-))

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 25 lis 2012, 10:37
autor: Julcik
Ciutkę mniej niż mój Avari (4800) <shock> Muszę podtuczyć chudzielca <roll>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 25 lis 2012, 10:39
autor: yamaha
Julcik, cos Ty, naprawde ? <przestraszony>
Nakarm swoje zwierzatko..... bo bidulek z glodu padnie.... <lol>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 25 lis 2012, 10:43
autor: Julcik
Hormony buzują w chłopaku.. I ja nic nie poradzę...
Jedzenie najlepsze kupuje, ale mu się nudzi za chwilę :-|

Po Missy nie widać, że tyle ważny. Zgrabna jest :-)

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 25 lis 2012, 10:44
autor: yamaha
Widac widac <lol>
Tylko ja dziewczynie reputacji nie psuje i tych kompromitujacych zdjec na forum nie wstawiam <lol>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 25 lis 2012, 11:13
autor: tina
yamaha pisze: Bardzo chcialam poprosic, czy moge poglaskac jakiegos potworka, nawet devonkiem bym sie zadowolila, ale sie nie dalo <sad> .
My hodowcy, głaskania bardzo się boimy.
Nie chodzi o stres, ale zarazki.

Niestety, hodowcy wystawiają też chore koty.
Przywożą z pchłami, grzybem lub innym paskuctwem.

Poprzez głaskanie przenosimy zarazki z kota na kota.

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 25 lis 2012, 11:44
autor: Danusia
yamaha pisze:Rowny roczek (no troszeczke ponad, bo ona jest z 14/11) <zakochana>
"Za gruba" to ona nie jest, ale zeby szczuplaczkiem byla tez nie mozna powiedziec.... boczki sa cakiem okraglutkie, no i "zeberek" tez juz baaaarrdzo dawno nie czuc, jak sie glaska.... ;-))
No przecież ona piękną ma wagę w sam raz :ok:

Kala ma teraz rok i 3 m-ce i waży dobre 0,8 kg więcej i nie jest klucha <wsciekly> <zly>

Julcik Kolorek jak jeszcze był jajeczny czyli w kwietniu ważył 4,4 do 4,6 max ,a teraz bez 5,7-8 ,więc chłopczyk waży bardzo OK :-D
( a nasze chłopaki są w zbliżonym wieku :-) )

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 25 lis 2012, 12:20
autor: yamaha
tina pisze:
yamaha pisze: Bardzo chcialam poprosic, czy moge poglaskac jakiegos potworka, nawet devonkiem bym sie zadowolila, ale sie nie dalo <sad> .
My hodowcy, głaskania bardzo się boimy.
Nie chodzi o stres, ale zarazki.

Niestety, hodowcy wystawiają też chore koty.
Przywożą z pchłami, grzybem lub innym paskuctwem.

Poprzez głaskanie przenosimy zarazki z kota na kota.
Wiem... dlatego wlasnie nie osmielilam sie zapytac, czy moge poglaskac. Tym bardziej ze te chuderlaczki-lysolki na takie "wrazliwe" wygladaja....
Herculesa i jego rudego brata-ciamajde to sam Pan Hodowca pozwolil mi poglaskac. Ale tylko po grzbiecie ;-))

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 25 lis 2012, 15:48
autor: jasminka
yamaha pisze:
Bartolka pisze: Super, że macie takie możliwości z ogrodem :-) Widzę jak moje kotki są szczęśliwe z namiastką pleneru czyli na balkonie :-)
A wracając do apetytu Missuni, to z pewnością spala dużo więcej niż kot w mieszkaniu. Sama obserwacja ptaków pochłania energię <mruga> No i najważniejsze - nie ma nadwagi.
Ah, z tym wychodzeniem do ogrodu to taka sprawa : z jednej strony strach, ze cos sie kici stanie (na poczatku bylo mocne postanowienie, ze kot NIE BEDZIE nigdy wychodzil z domu), z drugiej, jak patrzylismy na nia "smutna", podziwiajaca swiat "zza okna", to serce sie krajalo. No i niech tam, niech lata po ogrodzie :-> Zreszta jak widzimy, jaka jest szczesliwa, to uwazamy, ze troche naszych "obaw" jest to jej szczescie warte.
Kazdy musi sam takie decyzje podejmowac. ;-))

P.s. Missy biega po ogrodzie tylko w week-endy, albo latem poznym popoludniem (o tej porze roku to juz nie), jak jestesmy w domu, wiec z tym spalaniem kalorii to nie tak zupelnie prawda ;-))
Zostawiasz kotkę samą na dworze bo jest chłodno,te 5,10 min co które sprawdzasz czy ona jest czy ją widzisz to może okazać się zgubne sporo było już historii że kot nie wrócił,mam domek z ogródkiem ale koty nie wychodzą boję się tyle ich widuję przejechanych przez samochód,moim musi wystarczyć balkon,Missy piękne wygląda :-)