Beate, Fusiu, beev, Kamiko, Barlog, Rmonia, Kasik i Ozon - dziękuję
U nas wiosna :-) Od wczoraj to już na całego, pomimo że dziś rano musiałam skrobać szyby w aucie.
Od wczoraj szczególnie dlatego, że w końcu udało mi się skombinować lek dla Kitki, który zaordynował Dr Wrzosek, który powoli się nam kończy, a okazał się nie do dostania w Poznaniu. Przy okazji kolejne rozczarowanie naszą kliniką <kciukwdół> szkoda słów.
W każdym razie dziś llek przyszedł pocztą z Wrocławia, dzięki forumowej Dobrej Duszy

i kamień spadł mi z serca. Mamy spokój na ponad cztery miesiące.
Kitunia w świetnej kondycji :-) Aż trudno uwierzyć, że nie dość, że jest chora, to przecież na psychotropach...
Chłopaki też w formie, Puszek nieco spoważniał, a Bajzelek nie przestaje zaskakiwać (nadal codziennie śpi ze mną i przychodzi na nocne mizianki!).
Ostatnio Diunka nabroiła - chociaż może chciała pomóc? Zaczęła sprzątać kuwety

Nie dość, że w nich grzebała, to zjadała żwirek (pewnie nie tylko...), a kilka dni temu, po powrocie z pracy, obok takiej sprzątniętej kuwety znalazłam sik <shock>
Póki co założyłam, że spowodowany był zachowaniem Diunki (słabo widzi i słyszy, może wpakowała łeb do kuwety, kiedy ktoś z niej korzystał?). Nie miałam wyboru, teraz dla jej i kotów dobra zamykam ją w jednym pokoju, kiedy wychodzę

Strasznie mi jej szkoda, pocieszam się jednak, że ona z racji wieku i tak jest już dużo mniej aktywna i przesypia całą moją nieobecność.
Póki co incydent się nie powtórzył.
A jutro postaram się zrobić i wstawić kilka zdjęć! Muszę się przeprosić z aparatem, bo dawno go nie używałam.