Diunka dziękuje

I śle Wam uśmiech:
Jejku, jeszcze trochę i zapomnicie o nas <oops> Ale dziś jest świetny dzień na to, żeby się przypomnieć, cały dzień miało padać i grzmieć, tymczasem pogoda zachęciła mnie do odgrzebania znielubionego aparatu.
Na pierwszy ogień poszedł Bajzelek:
..ale jak tylko zorientował się, że Pańcia w dłoni dzierży ten straszny aparat, jak zawsze zaczęły się uniki, tyle że tym razem bardziej efektowne niż zwykle <mrgreen> Proszę bardzo:

No niech Ci będzie, Pańcia, uśmiechnę się do obiektywu, ale tylko raz, więc szybko cykaj
Chwilę później w kadr wpakował się Puszek <mrgreen>
Wpakował się również w kadr Kituni
jednak w tym momencie posunął się za daleko i go Kitunia przegoniła <diabeł> I niech nikt nie waży się jej przeszkadzać <serce>
Puszek ubóstwia aparat, materializuje się natychmiast, gdy po niego sięgam i łazi za mną (za nim właściwie) bez przerwy, próbując wetknąć nos w obiektyw. Najczęściej robi przy tym bardzo głupawe miny, więc i jego wcale nie jest łatwo sfotografować

Tak więc na koniec - nasz mistrz drugiego planu:
Fajne te moje futerka, prawda? No kocham je strasznie <serce> <serce> <serce> <serce>
Chyba wykrakałam... właśnie zaczęło lać, jeśli będzie burza z zawieruchą, to znów przez wiele godzin będę bez prądu
