No napisała do mnie, napisała. Nawet podwójnie <lol>
I cóż mam zrobić. Nie mogłam spać, nie wyspałam się... z tego wszystkiego postanowiłam udowodnić, że żyjemy. Wszystko dobrze. Chłopaki zdrowe, szaleją na całego - właśnie gonią się po całym domu pozostawiając po sobie śmierć, zniszczenie i kłęby sierści, z której odkurzaniem nie nadążam.
Zresztą same zobaczcie - nic się nie zmieniło!
Ja bardzo dużo pracuję. Od stycznia ruszyłam ze swoim gabinetem w dwóch miastach, oprócz tego etat i jeszcze współpraca w pewnym centrum terapii... konferencje, superwizje, opinie dla sądów... Jest dobrze!

Z tym, że czasu na forum trochę mniej. Przychodzę do domu/mieszkania ok 20, o 21 już kładę się spać a każdą wolną chwilę staram się spędzać z Robertem i rodziną.
Pamiętam o Was, czasem zaglądam, ale nie starcza mi już czasu żeby aktywnie pisać.
Aż boję się ile mam do nadrobienia!
A żeby udowodnić, że i ja mam się ok, prosz....:
Pozdrawiam, ściskam, całuję <serce>
P.S.
Yamaho najdroższa moja
Jesteś dla mnie jak ostoja
Miłość nasza wszystko przetrzyma
Nawet gdy na forum mnie ni ma
Pamiętam o Tobie każdego ranka
Missy śni mi się cała w firankach
Abyś odetchnąć mogła spokojnie
Obdarzam Ciebie wierszykiem hojnie
P.S. 2
Wam moi mili też wierszyk piszę
Skoro przerywam tak długą Ciszę
Pozdrawiam wszystkich ciepło i szczerze
W żółtych kaloszach i ciepłym moherze
<serce> <serce> <serce> <serce> <serce>