Strona 288 z 1986

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 06 sty 2013, 19:21
autor: asiak
Ufff, o jeden mniej :-)

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 06 sty 2013, 19:42
autor: magdaita
Hej. Yamaho, ja tez miałam na oku jednego długowłosego brytka. Ale się przestraszyłam futra na meblach, chociaż ja bałaganiara jestem raczej ale mąż bardzo wrażliwy na kłaki:)

Musi być cudownie przytulać taką puchatkę :kotek:

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 06 sty 2013, 19:46
autor: Sonia
Z tym futrem, to takie złudne pocieszenie jest.
Ja mam dwa brysie krótkowłose i kłaków to mam wszędzie pełno, normalnie bym musiała codziennie odkurzać i wycierać, a ii tak za godzinę dywan jest siwawy a nie bordowy :-)

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 06 sty 2013, 19:50
autor: Becia
Yamaha, dzielna z Ciebie dziewczynka. Brawo za podjęcie "męskiej" decyzji :ok:

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 06 sty 2013, 20:02
autor: magdaita
Sonia pisze:Z tym futrem, to takie złudne pocieszenie jest.
Ja mam dwa brysie krótkowłose i kłaków to mam wszędzie pełno, normalnie bym musiała codziennie odkurzać i wycierać, a ii tak za godzinę dywan jest siwawy a nie bordowy :-)
ja mam dywan długowłosy w kolorze zbliżonym do brytków i na dodatek jestem krótkowidzem, co nie chodzi w okularach , ale mąż ma wzrok sokoli <lol>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 06 sty 2013, 20:06
autor: margita
u mnie futro też było wyznacznikiem ... aby jak najmniej kłaczkówbyło ... czyli rasa krótkowłosa ...
a tu niespodzianka ... tak jak Sonia pisze ... kłaki są wszędzie ... ale miłość wszystko wybacza ... <lol>
a o mojej owieczce to już wolę nie pisać ... <lol>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 07 sty 2013, 08:14
autor: yamaha
:radocha: no ja tez bardzo sie z tego wyciecia ciesze :radocha:
Poznym wieczorem wycielam nawet drugiego, jakos sie udalo !
Ale jeszcze 2 sa, moze dzis wieczorem mi sie uda z nimi uporac <mrgreen>

Co do dlugich wlosow u Brytkow : w utrzymaniu czystosci w domu wcale ta siersc nie jest jakos specjalnie uciazliwa. Wlosy nie wypadaja bowiem "pojedynczo" (a jesli juz, to naprawde nie w jakichs zastraszajacych ilosciach), na podlodze i meblach znajduje raczej takie puchowe "chmurki", bardzo latwe do usuniecia : najczesciej po prostu je zbieram palcami, jak widze). Za to robot-odkurzacz ich nie lubi : szybko jego obrotna szczotka jest "zakrecona" tymi puchowymi chmurkami....

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 07 sty 2013, 08:41
autor: yamaha
magdaita pisze: Musi być cudownie przytulać taką puchatkę :kotek:
<zakochana> <serce> <zakochana> <serce> <zakochana>
Lepiej niz "cudownie" <roll>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 07 sty 2013, 09:11
autor: bahi
Yamaha - zuch z Ciebie! :ok: I brawo dla kici, że się dała!
Rachu - ciachu i po strachu, a raczej po kłakach! <lol>
A Missunia jak zawsze pięknie się prezentuje! I super, że u teściów dobrze się czuje!
Zawsze się zastanawiałam jakie długowłosowe brytki są w dotyku, bo nigdy nie macałam, czy podobne do naszych krótkich? <gwizdze> Bo po ilości kłaków u mnie w domu to pewnie różnicy nie ma, my nie mamy dywanów więc obłoczki sobie fruwają, ewentualny zakup takiegoż planuję tylko w kolorze kota <lol>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 07 sty 2013, 14:16
autor: yamaha
Za malo krotkowlosych brytkow glaskalam, zeby stwierdzic, jaka jest roznica miedzy SH et LH ...
Tak naprawde, to wlasnie sobie mysle, ze krotkowlose glaskalam tylko w hodowli, z ktorej odbieralam Missy, a jako ze tego dnia to ONA byla najwazniejsza, to nawet specjalnie nie pamietam dotyku jej krotkowlosej mamuski i cioteczek (pamietam za to, ze byly duuuuuze <zakochana> ).

W kazdym razie, dlugowlosiak to pod palcami SAM PUCH, mieciutkie i puszyste futerko, geste i gladkie w dotyku <zakochana>