Strona 290 z 1986

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 08 sty 2013, 20:35
autor: yamaha
Agrypina pisze: ale chce ja od malego chce jej uswiadomic co ozancza szczotka w reku panci <mrgreen>
<lol> zycze powodzenia !
W kazdym razie lepszego, niz ja z moja Missy, bo "uswiadamianie", pomimo jej 13 miesiecy, trwa nadal <lol>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 08 sty 2013, 20:49
autor: Agrypina
Damy rade :ok: My i Nasi kociaści <mrgreen> bo innej opcji nie widze <lol>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 08 sty 2013, 22:13
autor: Mada
yamaha pisze:Zeby moja Ksiezniczka inaczej reagowala na szczotke, to by kudlow nie bylo !
Ale ze wiekszego wroga nie szczotka w domu nie ma, to niestety, klaki sie robia :((((
A może grzebień byłby lepszy?? U mnie Ptychu nie jest najszczęśliwszy jak widzi szczotke, ale grzebień wprawia go w ekscytacje <mrgreen>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 09 sty 2013, 08:39
autor: yamaha
Fakt, grzebieniem nie probowalam.... moze faktycznie bedzie lepiej ?
Dziekuje za rade, Mada ! :ok:

Ostatni koltun polegl wczoraj poznym wieczorem. Missy zdecydowala, ze na polspiaco da sie te "operacje" przezyc i WCALE sie nie buntowala. Nawet TZ nie musial trzymac.
Teraz musze delikatnie, ale konsekwentnie probowac czesac brzusio (znaczy "probuje" to juz od dawna, ale teraz, po tych przejsciach z wycinaniem koltunow, ktore mi sie ani troche nie podobaly, bede chyba bardziej stanowcza).

Brzusio mojej Missy wyglada troche jak "pole bitwy" <lol> Dobrze ze na zadna radke sie nie umowila dziewczyna, bo byloby wstyd <lol>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 09 sty 2013, 10:49
autor: Agrypina
Grunt, że sprawa kołtunów się już zakończyła :-)
Brawo dla Kici za odwagę i dzielność :ok: :kotek:

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 09 sty 2013, 10:52
autor: yamaha
Chyba brawo DLA MNIE <mrgreen>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 09 sty 2013, 13:24
autor: Kamiko
Ty to zbieraj siły na następną wojnę kołutnową <lol>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 09 sty 2013, 13:54
autor: yamaha
Kamiko pisze:Ty to zbieraj siły na następną wojnę kołutnową <lol>
<wsciekly> <wsciekly> <wsciekly>
(jak tak dlaj pojdzie, to przerobie Missy na Sphinxa ! <lol> )

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 09 sty 2013, 14:46
autor: Sonia
Grunt, że opanowałaś kołtunkowe ciachanie, jeszcze trochę i będziesz ekspertem <lol>
Głaski dla Missy, że się jednak dała ogolić :kotek:

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 09 sty 2013, 15:52
autor: Fili_B
<diabeł>
yamaha- polecam - po przejściach z persem mojej mamy - co czesanie było tylko gorzej <diabeł> - znalazłyśmy kociego fryzjera- tu w PL jest to tanie - pers chodzi na wyszesywanie raz na 3tygodnie- cena 10-15zł, czesanie trwa ok 1h <shock> , i 2-3 razy do roku kąpiel - to cena ok 80zł, trwa do 3h <shock>
ale sierść ma doskonale utrzymaną, nie kołtuni się...
Tobi/pers/ nie da się dotknąć w domu, na widok szczotki czy grzebyszka dostaje szału, gryzie i drapie...
u fryzjerki to jeden z najspokojniejszych, najkochańszych kotów- chodzi do niej na smyczy (za wsadzenie go w kontenerek obraza trwa minimum tydzień), sam wskakuje na stół do czesania i mruczy <shock> <lol> ta kobieta ma chyba złote ręce (i anielską cierpliwość <roll> <diabeł> )
koci fryzjer - polecam:)
Lesiu chodzi 2x do roku na kąpiel i porządne wyczesnie, a jego kłaki (też długie) są wszędzie, ale zbite w takie kulki z sierści- które łatwo usunąć (tylko nie z dywanu bo szczotka się zapycha <gwiżdże> ) ale po fryzjerze do 3tygodni mamy spokój :-D

koty długowłose są :ok: