Strona 291 z 1986

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 09 sty 2013, 16:21
autor: yamaha
No przez te moje opowiesci o klakach to widze ze moja Missy za podsklepowego lumpa zaraz ujdzie <strach>
:haha:
Kilka slow PRAWDY wiec sie mojej kici nalezy :

Missy "od zawsze" nie lubila czesania, juz w pierwszych mail'ach przy kontakcie z hodowca ten temat byl poruszany.
Na szczescie ani Pani Hodowca (przez duze "H") ani ja nie dawalysmy kici za wygrana w tej kwestii.
Czesanie jest od poczatku OBOWIAZKOWE, Missy nawet z czasem sie przyzwyczaila i przy czesaniu grzbietu, bokow i podbrodka/przedlapia sie nie buntuje (co nie oznacza, ze to lubi :-| ).
Brzusio miedzy przednimi i tylnymi lapkami jest lekkim problemem, ale tez jakos idzie.
Doopka/podogonie (bardzo zreszta porzadnie ofutrzona) tez jako-tako.

"Klopot" mam z futerkiem miedzy tylnymi lapkami, no i na "wewnetrznych udach" (ze tak sie wyraze) i wlasnie tam zrobily sie ostatnio te "moje" nieszczesne koltuny.
No bo futerka tam niemalo, a jako ze ta moja paskuda zdecydowala ze "tego sie nie czesze", no to wyszlo jak wyszlo.
Ale mam mocne postanowienie : od teraz w tym miejscu tez bede czesac. I juz.

Fili : Missy nie lubi obcych, jest kotem raczej "bojazliwym" (ciekawskim, ale bojazliwym), mysle ze wizyta u fryzjera bylaby dla niej wiekszym stresem niz dla mnie satysfakcja, ze mam ladnie uczesanego kota. Poza miejscem miedzy tylnymi lapkami, futerko jest glaciutkie i latwe w utrzymaniu. Chyba dosc daleko jej do persa, o ktorego - z tego co wiem - rzeczywiscie trzeba bardzo dokladnie dbac. ;-))

P.S. Ale na Tobiego to bym sobie chetnie popatrzyla.... <gwiżdże>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 09 sty 2013, 18:34
autor: Fili_B
obiecuję nadrobić :) i wstawić jego foty choć on na fotach właśnie jak jakiś lump albo wcielenie diabła wygląda <rotfl>
haha my jesteśmy leniwce i mamy dwie lewe, a jak Tobi 'fuknie' to chowamy się po domu. matka w ryk że kotu krzywda się dzieje i tak się kończy czesanie <diabeł> więc fryzjer to dla nas wybawienie...
ale faktem jest że mamy świetną fryzjerkę...
mieliśmy za to problem z psem -nasza kocia fryzjerka niechętnie robi duże, ciężkie psy-jest drobna, strasza i nie ma za bardzo siły ich nosić...
więc szukaliśmy fryzjerki psiej- i to był koszmar - raz nawet jakaś głupia <cenzura> poraniła mu skórę, powyrywała włosy-że miał sine placki, a pod spodem zaczerwienienia i rany, przy łapkach rany od nożyczek...jak Filip wleciał do tego salonu myślałam, że ich pozabija <wsciekly> i pojechaliśmy do naszej kociej fryzjerki, załamała się stanem psa (leszek jest histerykiem i gryzie przy czesaniu), i od tego dnia robi też go w ramach wyjatku...
więc mamy szczęście, serio tobi wychodzi od niej zrelaksowany-ale jak to pres, niewiele jest w stanie go 'ruszyć'... <święty>
a Missy wygląda jak kocia gwiazda <zakochana>
dzięki niej moim marzeniem jest kudłaty brytek <serce>
i szczerze- nie jest skołtuniona nic a nic... przy tylnych portkach KAŻDEJ eleganckiej damie może zdarzyć się...ekhm...kłaczek <święty>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 09 sty 2013, 22:47
autor: margita
Fili_B pisze: a Missy wygląda jak kocia gwiazda <zakochana>
... przy tylnych portkach KAŻDEJ eleganckiej damie może zdarzyć się...ekhm...kłaczek <święty>
dokładnie <lol> dobrze powiedziane ... <mrgreen>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 10 sty 2013, 08:33
autor: yamaha
:haha: no to juz sie nie martwie ! <lol>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 11 sty 2013, 08:01
autor: asiak
yamaha pisze: Ale mam mocne postanowienie : od teraz w tym miejscu tez bede czesac. I juz.
Noworoczne postanowienie, trzymam mocno kciuki <ok> :-)
Wygłaskaj Missunie po malutkim brzuszku :kotek:

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 11 sty 2013, 08:43
autor: yamaha
Bo brzuszku to sie nie da, Asiu ! Poglaskam po grzbiecie albo po glowce, dobrze ?
Co do "postanowienia" : wczoraj wieczorem troche wyczesalam - sprzeciwy Missy nic nie pomogly.
Watpliwa to przyjemnosc - TZ trzyma kota, a ja czesze miedzy tylnymi lapkami, ale chyba wielkiego wyboru nie mamy...

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 11 sty 2013, 13:47
autor: asiak
To w takim razie poproszę i po grzbieciku i po główce , o tak :kotek: :kotek: :kotek:

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 11 sty 2013, 14:02
autor: Agrypina
ode mnie tez głaski dla dzielnej koteczki :kotek: i gratulacje ze wytrwalosc w postanowieniu dla wyczesywaczy :ok: :ok: <lol>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 11 sty 2013, 14:22
autor: Agnes
może Missy z czasem przywyknie do tych ''tortur'' i jednak uzna, że nic wielkiego się nie dzieje... oby tak było :-)

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 11 sty 2013, 14:35
autor: yamaha
Bardzo bym chciala, chociaz tak (bo o czesaniu tak jak w Twoim filmiku z Lumi to chyba nie moge marzyc.... ;-)) )