Re: Kitka i Bazyl
: 14 sty 2013, 08:18
Dobrze to słyszeć
Dzięki.
Rzeczywiście i ja zdążyłam już zaobserwować, że koty są znacznie bardziej zmienne niż psy.
Psu jak raz pozwolisz ze sobą spać, to będzie ZAWSZE i tak długo przychodził do łóżka, aż mu bardzo wyraźnie powiesz, że zmieniłaś zdanie.
Ale Bazylkowi troszkę już się odmieniło! Nie samo z siebie jednak.
Wydaje mi się, że on potrzebuje zachęty (nie tylko w tej kwestii)- któregoś wieczoru idąc spać, po prostu wzięłam go na ręce i położyłam na łóżku obok siebie. I od tej pory magiczna granica progu sypialni rozpłynęła się, Bazyl normalnie wchodzi do sypialni i na łóżko też.
Jednak na spanie to za bardzo nie liczę, on jest bardzo "delikatny", że tak powiem, wystarczy go lekko szturchnąć i zwiewa (w zasadzie godnie oddala się
).
W ostatnich dniach kilka razy zdarzyło się, że widząc, że szykuję się do spania, czekał już na mnie w sypialni... leżał nawet chwilę ze mną, po czym... szedł sobie gdzieś
Nic dziwnego, w innej części domu toczyło się jeszcze życie. Rano też czasem przychodzi się przywitać (o ile zdoła się dobudzić, bo on baaaardzo długo się cyra, zupełnie jak jego Pan).
Dobre i to.
Wczoraj jednak sprawił mi przykrość, bo zbił mój ulubiony, porcelanowy, jubileuszowy wazon
Naprawdę wyjątkowo go lubiłam.
Tak jak bardzo rzadko wchodzi na stół, tak wczoraj, jeszcze przed śniadaniem wskoczył na niego z wielkim impetem, pokonał całą szerokość jednym ślizgiem... i zjechał z niego razem z wazonem. Dobrze, że chociaż jemu nic się nie stało.
Nic to, kwiatki mam i tak sztuczne, to i może wazony kupię plastikowe...
Rzeczywiście i ja zdążyłam już zaobserwować, że koty są znacznie bardziej zmienne niż psy.
Psu jak raz pozwolisz ze sobą spać, to będzie ZAWSZE i tak długo przychodził do łóżka, aż mu bardzo wyraźnie powiesz, że zmieniłaś zdanie.
Ale Bazylkowi troszkę już się odmieniło! Nie samo z siebie jednak.
Wydaje mi się, że on potrzebuje zachęty (nie tylko w tej kwestii)- któregoś wieczoru idąc spać, po prostu wzięłam go na ręce i położyłam na łóżku obok siebie. I od tej pory magiczna granica progu sypialni rozpłynęła się, Bazyl normalnie wchodzi do sypialni i na łóżko też.
Jednak na spanie to za bardzo nie liczę, on jest bardzo "delikatny", że tak powiem, wystarczy go lekko szturchnąć i zwiewa (w zasadzie godnie oddala się
W ostatnich dniach kilka razy zdarzyło się, że widząc, że szykuję się do spania, czekał już na mnie w sypialni... leżał nawet chwilę ze mną, po czym... szedł sobie gdzieś
Dobre i to.
Wczoraj jednak sprawił mi przykrość, bo zbił mój ulubiony, porcelanowy, jubileuszowy wazon
Tak jak bardzo rzadko wchodzi na stół, tak wczoraj, jeszcze przed śniadaniem wskoczył na niego z wielkim impetem, pokonał całą szerokość jednym ślizgiem... i zjechał z niego razem z wazonem. Dobrze, że chociaż jemu nic się nie stało.
Nic to, kwiatki mam i tak sztuczne, to i może wazony kupię plastikowe...
