Strona 308 z 1986
Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 20 sty 2013, 13:44
autor: lenka29
DZIEŃ DOBRY !
Wraz z moją malutką kotką witamy wszystkich użytkowników forum !
Szczerze powiem, że pierwszy raz zarejestrowałam się na tego typu stronie, dlatego proszę o wyrozumiałośc w prowadzeniu profilu. Potrzebuje trochę czasu, żeby pomału wszystko ogarnąc.
Cieszymy się wraz z maleństwem, że mogłysmy do Was dołączyc !
Pozdrawiamy

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 20 sty 2013, 13:48
autor: yamaha
Lenko, witam Ciebie i Twoja kicie bardzo serdecznie !
Musze przyznac, ze tytul mojego watku (a moze rowniez ilosc wpisow ? <lol> ) rzeczywiscie sklania do "powiedzenia dzien dobry" i przedstawienia sie tutaj, ale to jest prywatny watek Missy Moon River - taki, jaki Ty zalozylas swojej "2,5 miesiecznej Lence".
Nic sie nie martw, Twoje DZIEN DOBRY jest mi milo uslyszec

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 20 sty 2013, 13:53
autor: Sonia
Missy jest najpiękniejszym futrzastym niedźwiedziem jakiego widziałam <zakochana>
Pięknie wygląda w tych śnieżynkach i wyglądająca przez okienko
Yamaha a może najwyższa pora zmienić nazwę wątku na np. "Najpiękniejsza niedźwiedzia Księżniczka Missy", bo już jesteś takim stałym bywalcem, że nie musisz mówić dzień dobry <mrgreen>
Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 20 sty 2013, 13:55
autor: yamaha
Ufffff jestes, Soniu !
Wlasnie sie zaczelam zastanawiac, czy gdzies nam nie zginelas.... <lol>
(dziekuje za te mile slowa dla Missy)
Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 20 sty 2013, 13:56
autor: yamaha
Sonia pisze: już jesteś takim stałym bywalcem, że nie musisz mówić dzień dobry <mrgreen>
Jakbym za kazdym razem tu wchodzac miala mowic DZIEN DOBRY, to Mago by sie chyba do Francji wybrala z jakims kijem base-ball'owym, zeby mnie uciszyc <rotfl>
Mago :

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 20 sty 2013, 14:14
autor: Sonia
<lol>
Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 20 sty 2013, 15:14
autor: magdaita
Yamaho,
Cieszę się, że nie tylko ja pozwoliłam moim kociastym zapoznać się ze śniegiem, bo już się bałam, że na mnie tu nakrzyczą
Missymisia taka ofutrzona, że na pewno nie zmarzła.
Tarmoszonko dla niedźwiedzicy:)
Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 20 sty 2013, 16:49
autor: bahi
Ja nie będę oryginalna i nic nowego tu nie napiszę, ale Missy jest przepiękna! Niedźwiedź z niej cudny!
Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 20 sty 2013, 17:03
autor: yamaha
magdaita pisze:Cieszę się, że nie tylko ja pozwoliłam moim kociastym zapoznać się ze śniegiem, bo już się bałam, że na mnie tu nakrzyczą
Alez cooooos Ty, tu nikt nie krzyczy, same dobre cioteczki tu sa ! <mrgreen>
A z tym "wychodzeniem" mojej Missuni, to cala historia : na poczatku mowy nawet nie bylo, zeby wychodzila do ogrodu.
No ale tak samo bylo z wchodzeniem na stol
Spaniem z nami w jednym lozku
Pozwalaniem wybrzydzac przy jedzeniu
Jako, ze mam BARDZO MOCNE POSTANOWIENIA, to skonczylo sie, jak sie skonczylo.... <lol>
Missy nigdzie nie jest tak szczesliwa jak z "wiatrem we wlosach", i choc przyznam ze troszke sie o nia boje, to jednak, w week-endy i pod naszym nadzorem, wychodzi....
Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO
: 20 sty 2013, 17:49
autor: magdaita
Czyli nie krzyczą?
Ufff.... :-)
Moje kocurry na razie nie wychodzą , ale Hawo bardzo się interesuje drzwiami wyjściowymi.
Ja nie zakładałam, że moje koty będą tylko i wyłącznie w domu.
Myślę, że będę je wypuszczać na ogród pod nadzorem.
I przeglądam na necie, jak ludzie robią woliery, nawet upatrzyłam takie miejsce, gdzie można ją zbudować, przy domu teściów, to 30 metrów od mojego, i zaczynam dręczyć teścia, żebyśmy na wiosnę postawili im taki placyk zabaw., ogrodzony siatką.
I teraz wyobraź sobie, jak mój teść, lat 66, hodowca świń, dla którego kot to musi być w gospodarstwie, ale kot pracujący <lol> - musi kochać swojego synka, a mojego małżonka, nieuwielbiającego kotów, że ze mną w ogóle rozmawia o tej konstrukcji <lol> . teść oczywiście rozmawia, mąż tylko robi umęczone miny