No dobra. Macie rację. Przesadziłam totalnie. Bijąc pokłony błagam o przebaczenie <pokłon> <pokłon> <pokłon> <mrgreen>
Wychodzi przy tej sytuacji prawda na wierzch - nie mam pojęcia o kocim poczuciu własnej wartości <lol>
Ale Tosiek już mi trochę wybaczył. Dzisiaj w nocy poprzytulał się nieco nawet, podeptał mi głowę, pozwolił się pogłaskać przez chwilkę. Nawet czule użarł mnie w dużego palca u nogi wystającego spod kołdry. Jest nieźle
A rano... robię śniadanie a tu nagle Tosiek wsadza łeb do zlewu i miauczy. I paca łapką. I nie wiem.. o co mu kaman <?> Nagle łapie coś w zęby i ucieka.
No i proszę, przydybałam najnowszą fascynację mojego kotka...
... tak tak. SZCZYPIOREK! Tosiek najpierw go atakował, potem okrążał, potem znów atakował, aż w końcu zjadł. Dwa takie cienkie szczypiorki <shock>
... on nie jest normalny.. prawda?
a tak wczoraj wieczorem wyglądał MÓJ (no dobra.. niegdyś mój) fotel:
<lol>
Pozdrawiamy!